Inwestycje w nieruchomosci – czym sa, od czego zaczac, ryzyka + zalecenia

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Złoto i srebro – czy kolejny krach jest możliwy?

Sześć lat temu mieliśmy apogeum krachu w surowcach, które dotknęło także złoto i srebro. W ciągu zaledwie kilku tygodniu cena złota spadła z prawie 1000 USD/oz do 740 USD. Srebro doznało bezprecedensowego krachu, spadając do 9 USD. Najbardziej spektakularny był jednak spadek ceny ropy naftowej ze 150 USD do 38 USD (75%).

Były to bardzo ciekawe tygodnie, w trakcie których z rynku znikło wzajemne zaufanie. Każda instytucja wyprzedawała wszystkie możliwe aktywa, zamykała kontrakty terminowe, byleby pozyskać gotówkę w oczekiwaniu na niewiadome.

Czy jednak załamał się nagle popyt na metale szlachetne i ropę? Oczywiście, że nie. Załamał się wyłącznie sztuczny mechanizm ustalania ceny, w efekcie czego mieliśmy do czynienia z najdłuższym wstrzymaniem handlu złotem oraz srebrem. Co ciekawe, sytuacja dotyczyła także rynku ropy. Przy cenach znacznie poniżej rozsądku wiele koncernów wydobywczych sprzedających ropę w cenach spot, zdecydowało się na ograniczenie sprzedaży do minimum wynikającego z kontraktów oraz na wynajęcie tankowców i załadowanie ich po brzegi, w oczekiwaniu na wyższe ceny.

Przyjrzyjmy się jednak jak wyglądała sytuacja na rynku złota i srebra. Okres jaki nas interesuje, to czas od lipca do października 2008, czyli trzy miesiące spektakularnego krachu.

Od marca 2008 na rynkach panowała bardzo niespokojna atmosfera. Część giełd z krajów rozwijających się już zaliczyła poważne spadki, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Większość zarządzających funduszami inwestycyjnymi zdawała sobie sprawę, że toksyczne MBS’y (niespłacalne kredyty hipoteczne z USA z najwyższą ocena ratingową AAA) rozeszły się po całym świecie i nie wiadomo, który bank jest wypłacalny, a który dozna ogromnych strat. Instytucje finansowe, nie znając prawdziwej kondycji partnerów handlowych, zaczęły gromadzić gotówkę. W tym celu zamykano wszelkie możliwe pozycje na kontraktach terminowych.

Świat zaczął panikować, gdyż po raz pierwszy w historii, produkty finansowe ocenione jako AAA okazywały się śmieciem w ładnym opakowaniu. Skoro aktywo z najwyższym możliwym ratingiem jest bezwartościowe, to jaki los czeka produkty oceniane znacznie niżej?

Niepokój zainicjował wyprzedaż także złota i srebra. W ciągu trzech miesięcy cena kontraktów terminowych na złoto spadła z 970 USD do 740 USD. Najbardziej spektakularny był spadek ceny srebra, które z 17 USD spadło poniżej 9 USD. Pięćdziesięcio procentowy spadek w ciągu zaledwie kilku tygodni!

Zazwyczaj jednak, gdy mamy do czynienia z krachem, każdy chce się pozbyć danego aktywa i brakuje na nie nabywców. Gdy mamy krach na rynkach akcji, giełdy często są zamykane, gdyż rynek jest zalewany zleceniami sprzedaży akcji, podczas gdy kupców brakuje.

Na rynku złota i srebra sytuacja była całkowicie odmienna. W pierwszych dwóch tygodniach z rynku zniknęły praktycznie wszystkie zapasy złotych oraz srebrnych monet i sztabek. Zarówno mali inwestorzy, jak i duże instytucje szukały bezpieczeństwa, jakie oferowało złoto, ale tylko te fizyczne pod własną kontrolą. Nikt nie zwracał uwagi na spadającą cenę metali na kontraktach terminowych.

Ogromny popyt będący zaprzeczeniem krachu sprawił, że na rynku zabrakło całkowicie metalu. Praktycznie każdy duży diler został bez towaru. Pięć głównych światowych mennic z Australii, Austrii, USA, Kanady i RPA wyprzedało się całkowicie ze złota, srebra i platyny.

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Mennica w USA była zamykana 8 razy w ciągu kilku kluczowych tygodni. Mennica Kanadyjska, co prawda funkcjonowała, ale miała opóźnienia w realizacji zleceń sięgające 14 – 16 tygodni. Identycznie mennica Austriacka. Mennica w Perth (Australia) zawiesiła działalność w sierpniu. Mennica RPA, po raz pierwszy od 16 lat wyprzedała się całkowicie.

Na rynku mieliśmy sytuację, w której cena złota i srebra była śmiesznie niska, ale co z tego, skoro nie można było w tej cenie nabyć towaru. Może poza małymi wyjątkami. W Polsce wtedy funkcjonowała wyłącznie E-numizmatyka, mająca ogromne marże, które w tamtym czasie wzrosły niebotycznie. Rynek polski w owym momencie dopiero raczkował.

Gdy sytuacja na rynku nieznacznie się uspokoiła, a mennice wznowiły działalność, standardem były opóźnienia w dostawach, sięgające 10-16 tygodni. Był to efekt ogromnego wzrostu popytu i braku podaży. Nikt w obawie o konsekwencje problemów w sektorze bankowym nie chciał pozbywać się swojego metalu.

Jeżeli już pojawiały się oferty sprzedaży, to premie z tytułu dostaw fizycznego metalu były ogromne. Cena spot nie miała znaczenia, co widać było szczególnie na rynku srebra. Mennice w USA czy Kanadzie sprzedawały srebrne orły czy liście klonowe w cenie 16 USD / oz, podczas gdy cena spot oscylowała w okolicy 9 – 10 USD.

Co ciekawe, na rynku wtórnym, a przynajmniej na amerykańskim ebay’u, oferty sprzedaży pojedynczych złotych monet pojawiały się wyłącznie w cenie powyżej 1000 USD. Cena monet srebrnych przekraczała 30 USD, nierzadko dochodząc do 36 USD. Dla przypomnienia, cena spot wahała się pomiędzy 8,5 – 13 USD.

Istotne, iż do tak ogromnych dysproporcji cenowych doszło wyłącznie w przypadku dostaw fizycznego metalu.

Ceny ETF’ów spadały wraz za ceną spot. W przypadku GLD (największego funduszu ETF dla złota) było to zrozumiałe. Co prawda, ETF miał pokaźną ilość metalu, to jednak zamiana udziałów na metal była zarezerwowana wyłącznie dla dużych graczy, tj. banki bulionowe.

Dziwi mnie natomiast fakt, że do ogromnych spadków doszło w renomowanych funduszach, jak np. ZKB (Zurcher Kantonal Bank), w których umorzenie jednostek funduszu jest jedną z metod nabycia metalu fizycznego.

Czy spadki podobne do tych z 2008 są możliwe?

Podczas krachu z 2000 roku złoto praktycznie było niezauważone.

Krach z roku 2008 pokazał, że część inwestorów dostrzegła ogromną zaletę posiadania metalu pod własną kontrolą, co było widać po różnicach cen między ETF’ami, a metalem z natychmiastową dostawą.

Dziś mamy sytuację jeszcze bardziej napiętą, co zawdzięczamy 3-letniej bessie. Większość tzw. słabych rąk już dawno wyprzedało metal i nie zamierzają więcej kupować „barbarzyńskiego reliktu”.

Z drugiej strony, jak pokazała „narada u Obamy” sprzed roku, organizowane co jakiś czas ataki na złoto / srebro natychmiast generują ogromny popyt po stronie smart money, Chińczyków czy Hindusów. Efekt jest taki, że transfer złota do Azji gwałtownie przyśpiesza. W praktyce, kartel zamiast zniechęcić ludzi do złota wywołuje reakcję odwrotną.

Odpowiadając jednak na postawione pytanie. Tak, dalsze duże spadki są możliwe, ale wyłącznie kontraktów terminowych na CME. Co więcej, są one pożądane. Handel fizycznym metalem systematycznie przenosi się do Azji. Proces te nasili się po otwarciu giełdy w Szanghaju dla zagranicznych inwestorów (26-ty wrzesień). Spadek ceny kontraktów złota i srebra spot notowanych na giełdach zachodnich, pomógłby kartelowi bezboleśnie pozbyć się ogromnej ilości kontraktów, dzięki którym przez lata utrzymywano cenę metali na niskich poziomach.

Zresztą kartel przygotowuje się do uwolnienia ceny już od pewnego czasu. JP Morgan jest głównym odbiorcą fizycznego złota z zapasów GLD. HSBC jest głównym nabywcą srebra z KGHM (drugi największy producent na świecie). Banki, które przez lata stały za manipulacjami cenami, dziś skupują metal fizyczny w ogromnych ilościach. Czy pozostaje on w ich rękach czy też jest przekazywany do Azji, pozostaje niewiadomą.

Podsumowanie

Na koniec chciałbym przytoczyć ciekawy pogląd Andy’ego Schectman’a z Miles Franklin. Andy uważa, że za obecnymi spadkami surowców stoją Chińczycy. Wykorzystując lewar 100:1 na London Metal Exchange zbijają cenę kontraktów na wiele surowców. Następnie, korzystając z niskiej ceny, wykupują rezerwy po promocyjnej cenie.

Mimo iż cena miedzi systematycznie spada, Chińczycy skupują ogromne ilości metalu. Tylko od początku roku skupili zapasy odpowiadające 5-letniemu zużyciu surowca w Chinach. W podobny sposób wykupują inne surowce czy korporacje wydobywcze. Jest to jedna z metod dywersyfikacji rezerw walutowych szacowanych na ponad 4 bln USD.

Kluczowa jest jednak sprawa, czy chodzi wyłącznie o zamianę papieru na aktywa materialne, czy może głównym celem jest zgromadzenie pokaźnych ilości różnych surowców, na których docelowo zostanie oparty chiński juan. Ostatecznie Panama także przymierza się od oparcia waluty o koszyk surowców, zamiast bazować wyłącznie na złocie czy srebrze.

Wątek warty zastanowienia się. Czas pokaże czy Andy ma rację.

Poleć nasz artykuł:

Były to bardzo ciekawe tygodnie, w trakcie których z rynku znikło wzajemne zaufanie. Każda instytucja wyprzedawała wszystkie możliwe aktywa, zamykała kontrakty terminowe, byleby pozyskać gotówkę w oczekiwaniu na niewiadome.

Czy jednak załamał się nagle popyt na metale szlachetne i ropę? Oczywiście, że nie. Załamał się wyłącznie sztuczny mechanizm ustalania ceny, w efekcie czego mieliśmy do czynienia z najdłuższym wstrzymaniem handlu złotem oraz srebrem. Co ciekawe, sytuacja dotyczyła także rynku ropy. Przy cenach znacznie poniżej rozsądku wiele koncernów wydobywczych sprzedających ropę w cenach spot, zdecydowało się na ograniczenie sprzedaży do minimum wynikającego z kontraktów oraz na wynajęcie tankowców i załadowanie ich po brzegi, w oczekiwaniu na wyższe ceny.

Inwestycje w nieruchomosci – czym sa, od czego zaczac, ryzyka + zalecenia

Wed, 29 Apr 2020 21:34:03 +0200

Duda skomentował zakup apartamentu w Krakowie. „Chcę dalej służyć Polakom” Billboard wyborczy prezydenta Andrzeja Dudy, który stara się o reelekcję z poparciem PiS. https://natemat.pl/306777,pomysly-na-urzadzenie-balkonu-8-bajkowych-inspiracji-z-pinteresta
https://natemat.pl/306777,pomysly-na-urzadzenie-balkonu-8-bajkowych-inspiracji-z-pinteresta

Sat, 25 Apr 2020 19:33:05 +0200

Urządzasz balkon? Dzięki tym 8 pomysłom z Pinteresta będzie naprawdę bajkowy Marzymy o pięknym balkonie. Ale jak go urządzić? https://natemat.pl/306503,andrzej-duda-kupil-wille-w-krakowie-fakt-na-kredyt-i-polityczna-emeryture
https://natemat.pl/306503,andrzej-duda-kupil-wille-w-krakowie-fakt-na-kredyt-i-polityczna-emeryture

Wed, 22 Apr 2020 13:15:44 +0200

„Fakt”: Duda kupił luksusowy apartament w Krakowie. Na kredyt i polityczną emeryturę „Fakt” donosi, że Andrzej Duda kupił luksusowy apartament na kredyt https://natemat.pl/304303,rzad-zamyka-sklepy-budowlane-koniec-z-remontami-podczas-kwarantanny
https://natemat.pl/304303,rzad-zamyka-sklepy-budowlane-koniec-z-remontami-podczas-kwarantanny

Tue, 31 Mar 2020 14:38:31 +0200

Koniec z remontami podczas kwarantanny? Markety budowlane zamknięte w weekendy Sklepy budowlane zostaną zamknięte w weekendy. https://natemat.pl/303507,remont-na-kwarantannie-polacy-ruszyli-masowo-do-marketow-budowlanych
https://natemat.pl/303507,remont-na-kwarantannie-polacy-ruszyli-masowo-do-marketow-budowlanych

Tue, 24 Mar 2020 14:57:40 +0100

Remont na kwarantannie. Polacy szturmują markety budowlane i nie widzą konsekwencji Markety budowlane przeżywają inwazję „niedzielnych remonciarzy”. https://natemat.pl/301887,najdluzszy-budynek-w-polsce-falowiec-w-gdansku-historia-i-mieszkancy
https://natemat.pl/301887,najdluzszy-budynek-w-polsce-falowiec-w-gdansku-historia-i-mieszkancy

Fri, 20 Mar 2020 09:39:34 +0100

„Została nas może jedna trzecia”. Tak żyją mieszkańcy najdłuższego bloku w Polsce Tomasz Ławnicki https://natemat.pl/301531,lek-separacyjny-u-psa-jak-go-leczyc-podpowiadamy-jaki-stosowac-trening
https://natemat.pl/301531,lek-separacyjny-u-psa-jak-go-leczyc-podpowiadamy-jaki-stosowac-trening

Sun, 08 Mar 2020 09:01:01 +0100

Lęk separacyjny u psa występuje częściej niż może się wydawać. Oto 4 sposoby, jak go pokonać Lęk separacyjny u psa można wyleczyć. https://natemat.pl/300277,barbara-nowak-mieszkanie-kurator-oswiaty-nie-stac-na-nowe-lokum
https://natemat.pl/300277,barbara-nowak-mieszkanie-kurator-oswiaty-nie-stac-na-nowe-lokum

Sat, 22 Feb 2020 16:03:10 +0100

Barbara Nowak zarabia ponad 11 tys. złotych miesięcznie. Twierdzi, że nie stać jej na mieszkanie Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak wyznała, że mimo wysokich zarobków, nie stać jej na kupno mieszkania lub domu. https://natemat.pl/298347,oswiadczenie-majatkowe-patryka-jakiego-polityk-sprzedal-mieszkanie
https://natemat.pl/298347,oswiadczenie-majatkowe-patryka-jakiego-polityk-sprzedal-mieszkanie

Mon, 03 Feb 2020 08:32:30 +0100

Zaskakująca zmiana w oświadczeniu majątkowym Patryka Jakiego. Porzuca Polskę? Wygląda na to, że Patryk Jaki po wyjeździe do Brukseli sprzedał swoje mieszkanie. https://natemat.pl/298201,jak-utrzymac-porzadek-decluttering-czyli-sztuka-odgracania-mieszkania
https://natemat.pl/298201,jak-utrzymac-porzadek-decluttering-czyli-sztuka-odgracania-mieszkania

Sun, 02 Feb 2020 08:12:56 +0100

„Nie wyrzucę, może kiedyś się przyda”. Ona zawodowo „odgraca” Polakom mieszkania Maria Ernst-Zduniak jest ekspertką i prekursorką declutteringu w Polsce oraz doradczynią home stagingu. https://natemat.pl/298133,w-bloku-w-rzeszowie-sasiedzi-skarza-sie-na-zbyt-glosne-odglosy-seksu
https://natemat.pl/298133,w-bloku-w-rzeszowie-sasiedzi-skarza-sie-na-zbyt-glosne-odglosy-seksu

Thu, 30 Jan 2020 18:26:44 +0100

Kuriozalne ogłoszenie w bloku. Ktoś poskarżył się na zbyt głośny seks sąsiadów Zdjęcie jest ilustracją do tekstu. https://natemat.pl/blogi/matata/296461,zaszczepiam-poczucie-piekna-i-estetyki-u-moich-corek-zaczynamy-od-wlasnego-mieszkania
https://natemat.pl/blogi/matata/296461,zaszczepiam-poczucie-piekna-i-estetyki-u-moich-corek-zaczynamy-od-wlasnego-mieszkania

Fri, 17 Jan 2020 16:27:02 +0100

Chcę nauczyć moje córki piękna i estetyki. Zaczynamy od własnego mieszkania Madzia i Małgosia, córki MaTaty, samodzielnego ojca. https://natemat.pl/295855,ksiadz-po-koledzie-w-nowych-blokach-coraz-czesciej-tylko-na-zaproszenie
https://natemat.pl/295855,ksiadz-po-koledzie-w-nowych-blokach-coraz-czesciej-tylko-na-zaproszenie

Wed, 08 Jan 2020 06:06:26 +0100

Od drzwi do drzwi? Tak już się nie da. W wielu blokach kolęda odbywa się po nowemu W nowych blokach wizyta duszpasterska często odbywa się już na innych zasadach. https://natemat.pl/294497,jachira-otwiera-schronisko-lozko-kawa-i-cos-na-zab-dla-protestujacych
https://natemat.pl/294497,jachira-otwiera-schronisko-lozko-kawa-i-cos-na-zab-dla-protestujacych

Fri, 20 Dec 2020 21:19:24 +0100

Zaskakujący pomysł Jachiry. W biurze poselskim chce prowadzić „hotelik” Klaudia Jachira zamierza w swoim biurze poselskim zorganizować hotelik dla przyjeżdżający do Warszawy obrońców demokracji. https://natemat.pl/294215,swieta-bozego-narodzenia-jak-zabezpieczyc-z-oknoplast-dom-przed-wlamaniem
https://natemat.pl/294215,swieta-bozego-narodzenia-jak-zabezpieczyc-z-oknoplast-dom-przed-wlamaniem

Thu, 19 Dec 2020 06:43:50 +0100

Są prawdziwą plagą sylwestrowych imprez. Oto, co zrobić, aby nie urządzili balu w twoim domu W okresie poświątecznym często dochodzi do włamań. Zanim wyruszymy na zabawę sylwestrową, warto więc pomyśleć o odpowiednim zabezpieczeniu domu, w tym o oknach antywłamaniowych https://natemat.pl/292039,kim-jest-tadeusz-dziuba-kandydat-na-nastepce-banasia-to-dzialacz-pis
https://natemat.pl/292039,kim-jest-tadeusz-dziuba-kandydat-na-nastepce-banasia-to-dzialacz-pis

Wed, 27 Nov 2020 16:47:25 +0100

„Nie wiem, kto to Wielowieyska”. Kandydat na zastępcę Banasia o niejasnościach ws. wynajmu Tadeusz Dziuba, kandydat na zastępcę szefa NIK, nie wiedział kim jest Dominika Wielowieyska. Dziennikarka Gazety Wyborczej pisała o niejasnościach przy wynajmie jego mieszkania. https://natemat.pl/291793,200-tys-mieszkan-morawieckiego-to-sciema-prawde-wyjawila-emilewicz
https://natemat.pl/291793,200-tys-mieszkan-morawieckiego-to-sciema-prawde-wyjawila-emilewicz

Mon, 25 Nov 2020 21:00:51 +0100

Uwierzyliście w 200 tys. mieszkań obiecane przez Morawieckiego? Emilewicz zdradziła prawdę Prawdę o mitycznych 200 tys. mieszkaniach Mateusza Morawieckiego rocznie zdradziła minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. https://natemat.pl/290685,47-latek-z-plocka-chcial-wysadzic-kamienice-zginac-mogly-setki-osob
https://natemat.pl/290685,47-latek-z-plocka-chcial-wysadzic-kamienice-zginac-mogly-setki-osob

Fri, 15 Nov 2020 16:57:20 +0100

47-latek chciał wysadzić blok w Płocku. „Gdyby mu się udało, zginęłyby setki osób” Zdjęcie jest ilustracją do treści / Mieszkaniec Płocka miał planować wysadzenie własnego bloku. https://natemat.pl/290401,tomasz-grodzki-nie-wprowadze-sie-do-rzadowej-willi-jak-karczewski
https://natemat.pl/290401,tomasz-grodzki-nie-wprowadze-sie-do-rzadowej-willi-jak-karczewski

Wed, 13 Nov 2020 09:54:25 +0100

Grodzki od razu pokazał, co będzie odróżniać go od Karczewskiego Tomasz Grodzki zapewnił w Radiu Zet, że nie zamierza wprowadzać się do rządowej willi. https://natemat.pl/286309,oc-w-zyciu-prywatnym-co-obejmuje
https://natemat.pl/286309,oc-w-zyciu-prywatnym-co-obejmuje

Wed, 13 Nov 2020 06:15:36 +0100

Pamiętaj o tym ubezpieczając mieszkanie. To dodatek, który może zrobić sporą różnicę O tym dodatku warto pamiętać ubezpieczając mieszkanie

Inwestycje w nieruchomosci – czym sa, od czego zaczac, ryzyka + zalecenia

Przez kilka lat zainteresowania tematyką mieszkaniową pewne kwestie zastanawiały mnie bardziej niż inne. Jest parę spraw, które z tych, czy innych powodów, wydają się dla mnie niezrozumiałe lub nawet budzą mój sprzeciw. Postanowiłem zebrać je w formie krótkich pytań „Dlaczego?” – na część z nich udzieliłem własnej odpowiedzi (czasem bardzo prostej), za to część wciąż pozostaje dla mnie nieodgadnioną tajemnicą.

Dlaczego ludzie biorą kredyty na 30 lat ze zmiennym oprocentowaniem?

To było dla mnie zawsze najtrudniejsze do zrozumienia. Idea kilkudziesięcioletniego kredytu (czasem nawet na 50 lat!), ze zmiennym oprocentowaniem, na które klient nie ma żadnego wpływu (można się spierać, czy bank ma na nie wpływ) jest dla mnie podejrzana sama w sobie. Większość tego rodzaju zobowiązań jest podejmowana przez ludzi, których pamięć z reguły nie sięga wstecz chociażby tyle lat, na ile wzięli kredyt. A co dopiero „przewidywanie” przyszłości w tak długim okresie. Między bajki można włożyć teorie, że kredyty mieszkaniowe spłaca się szybciej – o ile takie coś było możliwe w czasach przed bańką, o tyle gdzieś od roku 2006 wcześniejsza spłata kredytu może być w praktyce jedynie wynikiem sprzedaży mieszkania lub refinansowania kredytu. W wielu przypadkach wcześniejsza spłata w ogóle nie wchodzi w grę, bo wielkość kredytu (zwłaszcza walutowego) może spokojnie przekraczać wartość mieszkania (oczywiście można się zastanawiać, czy nie minimalizować strat i nie pozbyć się teraz „ciężaru” ze stratą po to, żeby strata z czasem nie stała się jeszcze większa). Tak, czy inaczej, podpisanie tego rodzaju zobowiązania na 30+ lat wydaje mi się przerażające. Na początku pewnie jest fajnie. mamy „swoje” mieszkanie, w pracy niewiele się zmienia i można w końcu gwoździe w ściany wbijać (chociaż muszę się przyznać, że dziś wbiłem dwa gwoździe w ściany wynajmowane). Jednak założenie, że będzie „fanie” przez następne 30 lat jest słabe. Bo prawie na pewno nie zawsze będzie fajnie – czasem przyjdzie zachorować, czasem stracić pracę, czasem mogą pojawić się inne, nieprzewidziane wydatki. Jeśli ktoś ma rezerwę, to nie jest źle, ale jeśli ktoś bierze kredyt w okolicach LTV100%, którego rata przekracza 1/3 dochodów (i te dochody nie są jakieś specjalnie wysokie), to podziwiam odwagę i pewność siebie. No i jeszcze ten zmienny procent. dla przypomnienia obrazek z raportu KNF:

Skoro więc ten kredyt to taka straszna sprawa, dlaczego tyle osób się na niego zdecydowało? Hmm. może dlatego, że „nie mieli wyjścia”. A może chcieli być „na swoim”, a nie na wynajętym. Może wreszcie dlatego, że mieszkanie zawsze można sprzedać, a kredyt spłacić (jak się okazuje, w czasach spadających cen nie jest to wcale takie pewne). Trochę to nawet rozumiem, ale jakoś wydaje mi się ciągle, że plusów ujemnych jest jakby więcej niż dodatnich ;)

Dlaczego Polacy brali kredyty w CHF?

Kredyty walutowy były swego czasu (zwłaszcza w latach 2007-2008) bardzo popularne. W szczycie ponad 3/4 kredytów udzielanych było w walucie innej niż złotówka (głównie w CHF). Jakie są tego efekty widać już po kilku latach – protesty klientów, pozwy zbiorowe przeciwko bankom i dożywotnie, niespłacalne długi wielu osób. Na razie sytuacja nie jest tragiczna, bo Szwajcarzy obniżyli stopy procentowe i trzymają je w okolicach zera. Kiedy to się zmieni, „zabawa” się rozkręci. Skoro dziwią kredyty złotówkowe, to walutowe powinny dziwić jeszcze bardziej. Dl aczego więc Polacy tak chętnie z nich korzystali? Najpewniej dlatego, że były tańsze (a właściwie to „miały być” tańsze). Banki oczywiście należycie informowały klientów o ryzyku (hahaha), ale gdybym to ja miał poinformować klienta o ryzyku, to taki klient na pewno kredytu by nie wziął. W jednym z komentarzy pojawiła się taka oto interpretacja sprawy kredytów frankowych:

„Przychodzi Soros do Rotschilda i zagaja:
S: Wiesz ta złotówka to troszkę przewartościowana jest, zająłbym w Twoim banku KRÓTKĄ pozycję na PLN.
R: Stary, czy ja wyglądam na takiego frajera co ma zająć DŁUGĄ pozycję na PLN? Ty chcesz mnie z torbami puścić czy co?
S: Nie no co Ty, ja Tobie zapłacę a Ty mi znajdziesz frajerów co zajmą pozycję przeciwną.
R: No teraz to gadasz do rzeczy. Skąd my jednak takich frajerów weźmiemy i do tego W TAKIEJ ILOŚCI?
S: No udzielisz kredytów denominowanych w CHF, dasz super niską marżę .
R: Nie udzielam kredytów na super niską marżę!
S: Nie no stary, ich marżę pokryję ja.
R: No to teraz gadasz jak człowiek.
S: A jak będzie mało to eksporterom z PL wciśniesz niesymetryczne opcje – to zrobimy na sam koniec operacji.
R: Git!
Reasumując już tak na poważnie:
Banki były tylko pośrednikiem! Za tym dealem stoi jakiś Gruby Kot z GS’u lub innej tego typu instytucji. Po prostu Wall Street wydymał main street. Ludzie usiedli za stołem kasyna nawet o tym nie wiedząc.”

Bardzo mi się ta interpretacja podoba – ktoś stracił (klienci), więc ktoś musiał zyskać. Patrząc na skutki, które były bardzo łatwo przewidywalne, aż trudno uwierzyć, że nie była to zaplanowana akcja. Tyle tylko, że planowaniem mogły nie zajmować się wcale banki, o co je się teraz oskarża.
Nieświadomi klienci brali kredyty walutowe, a świadoma druga strona im ich udzielała – skoro ludzie sprzedają/kupują niejeżdżone, bezwypadkowe auta po niemieckich emerytowanych policjantach, ze znikomym przebiegiem, to dlaczego ktoś nie miałby świadomie sprzedawać kredytów, które okazały się potem nieco mniej „korzystne” niż w folderze reklamowym?

Dlaczego kredyt mieszkaniowy jest niebezpieczny?

Jak pisałem wcześniej, każdy kredyt ze zmienny oprocentowaniem jest potencjalnie niebezpieczny. Z drugiej strony trudno oczekiwać kredytu na 30 lat ze stałą stopą procentową (chociaż na tzw. Zachodzie coś w tym duchu jednak funkcjonuje – tyle że całość opiera się na „ubezpieczeniu” zmiany stopy procentowej przez udzielającego kredyt, za co oczywiście płaci klient). Patrząc 30 lat wstecz widać, że stopy procentowe znacznie się wahały. Trudno oszacować, jak to będzie wyglądało w przyszłości, jednak przewidywanie, że rata kredytu wziętego w momencie bardzo niskich stóp procentowych w przyszłości zdecydowanie nie wzrośnie (chociaż na chwilę) , jest dosyć odważne. A przypomnijmy, że gdyby w Polsce stopa procentowa wzrosła do poziomów, które ostatnio zastosowano w Turcji (z dnia na dzień), rata typowego kredytu wzrosłaby mniej więcej dwukrotnie.
Co gorsza, w Polsce zabezpieczeniem kredytu nie jest mieszkanie, lecz cały (także przyszły) majątek kredytobiorcy. Dlatego w przypadku problemów ze spłatą nie wystarczy po prostu oddać bankowi mieszkanie (co już samo w sobie musi być bardzo traumatycznym przeżyciem, zwłaszcza po kilku latach spłacania). Wzięcie kredytu w momencie bardzo niskich stóp procentowych przy wysokich cenach mieszkań jest zabójczą mieszanką. Szkoda, że teraz właśnie mamy z tym do czynienia.

Dlaczego aktualnie nie udziela się kredytów walutowych?

Skoro kredyty walutowe były złe, bo udzielano ich w momencie absurdalnie wysokiego kursu PLN względem innych walut, to dlaczego teraz się takich nie udziela? Skoro bank zarabia na marży, a nie na różnicach kursowych, to czemu nie udzielić kredytu, który wydaje się być w tym momencie korzystny dla klienta? Do tego stopy w Szwajcarii ciągle koło zera, więc kredyt taki byłby bardzo „tani” i stałby się pewnie jeszcze większym hitem niż w 2008 roku. Odpowiedzi należy szukać w interpretacji z punktu drugiego – być może po prostu nie ma drugiej strony transakcji, która chciałaby się „założyć o kurs” waluty z polskimi kredytobiorcami. O ile nie wierzę w potęgę naszej rodzimej waluty, o tyle przy franku po 3.50 nie założyłbym się tak bez stresu o to, że jego cena wzrośnie jeszcze na tyle, żeby dało się na tym solidnie zarobić. Być może nikt inny też się założyć nie chce.

Dlaczego w ogólności nie lubię kredytów?

Cały ten blog jest trochę antykredytowy. Pomijając już fakt długoletniego zobowiązania oraz jego zmiennego oprocentowania (i ewentualnie zmiennego kursu waluty) sama idea kredytu bardzo mi się nie podoba. Pamiętajmy, że w systemie rezerwy cząstkowej bank, udzielając kredytu, nie pożycza nam własnych pieniędzy. Ba. nie pożycza nam niczyich pieniędzy. Żeby udzielić kredytu nie trzeba w ogóle żadnych pieniędzy (w dużym uproszczeniu). Wystarczy podpisana umowa i na naszym koncie przybywa x-set tysięcy złotych (w międzyczasie nikomu na żadnym innym koncie tych pieniędzy nie ubywa). Dochodzi do magicznej „kreacji pieniądza”. Fajne. ale dlaczego od takiej operacji bank ma pobierać procent? Dlaczego ma pobierać procent od pieniędzy, których nie ma? Wydaje się to być skrajnie nieuczciwe (trochę jak fałszerstwo). Dlatego zawsze będę przeciwnikiem tego systemu i będę się starał trzymać od niego z daleka. Tak dla idei.

Dlaczego KNF nie reaguje w porę?

Ostatnie działania KNF (eliminacja kredytów walutowych, ograniczanie maksymalnego LTV i planowane ukrócenie ubezpieczeń okołokredytowych, które przed niczym nie ubezpieczają) wydają się być ruchami w dobrym kierunku. Otwarte pozostaje zatem pytanie, dlaczego wykonane są tak późno (w przypadku kredytów walutowych jest to o jakieś 8 lat za późno). Nie potrafię uwierzyć, że w KNF pracowali/pracują ignoranci, którzy nie są w stanie przewidzieć konsekwencji wprowadzanych zaleceń lub konsekwencji braku ich wprowadzenia. 8 lat temu było wiadomo tak samo, jak teraz, jakie są konsekwencje udzielania „niskooprocentowanych” kredytów walutowych na masową skalę. Schemat zawsze jest ten sam – do kraju, który z jakiegoś powodu się otwiera (u nas było to wejście do UE) napływa bardzo dużo kapitału spekulacyjnego, który winduje ceny przeróżnych aktywów (akcje, nieruchomości oraz lokalna waluta). Gospodarka nagle dostaje „kopa” (co jest oczywiście zasługą rządu ;) Wraz z nagłym rozwojem gospodarczym i wiarą w lepsze jutro pojawia się ogromne zapotrzebowanie na kredyt, które tylko potęguje owego „kopa”, jeszcze bardziej pompując poszczególne aktywa. Lokalna waluta osiąga poziomy całkowicie oderwane od rzeczywistości i dochodzi do „cudu gospodarczego”. Na koniec, kiedy kapitał zagraniczny osiąga podwójny zysk (wzrost wartości aktywów przy jednoczesnym wzroście wartości lokalnej waluty), powoli wycofuje się z rynku. Kiedy skala tego zjawiska przybiera na sile okazuje się, że cały ten bum był w dużej mierze bumem kredytowym i bańką spekulacyjną. Kapitał odpływa, waluta się znacznie osłabia, ludzie tracą pracę i zaczynają mieć kłopoty ze spłatą zobowiązań (zwłaszcza, że zabezpieczenie traci jednocześnie na wartości). Schemat ten powtarzany był wielokrotnie (patrz kryzys azjatycki, kraje PIIGS, Węgry/Polska, a ostatnio Turcja, RPA i Chiny). Nie umiem uwierzyć w to, że eksperci KNF tego nie wiedzieli. Dlaczego więc nie zareagowali w stosownym czasie? Hmm. pewnie dlatego, że rolą nadzoru finansowego nie jest to, aby obywatele nie zrobili sobie kuku, tylko to, aby kuku nie zrobiły sobie instytucje finansowe. I to jest bardzo smutne.

Dlaczego NBP zmienił zdanie?

Jeszcze 2 lata temu NBP produkował ciekawe raporty na temat rynku nieruchomości. Teraz nadal je produkuje, jednak one już nie są ciekawe. Stanowisko NBP, z wydawałoby się bardzo rozsądnego, zmieniło się w typowo mainstream’owe. Kiedyś NBP wskazywał na znaczną nierównowagę na rynku, nieuniknione spadki cen oraz prawdopodobne problemy ze spłatą kredytów w przyszłości. Ostatnio NBP widzi świat w dużo bardziej różowych barwach nie wspominając, skąd taka nagła odmiana. Czyżby ktoś przywołał chłopaków do „rozsądku”? Jedną z najciekawszych rzeczy była prezentowana już kiedyś na tym blogu ewolucja wykresu na temat udziału zysku dewelopera w ostatecznej cenie mieszkania.
W 2009 roku ten wykres wyglądał tak:

Ciekawe, który z tych wykresów jest bliższy rzeczywistości i ciekawe, dlaczego tak bardzo się różnią. Tego się pewnie nigdy nie dowiemy.

Dlaczego HB wciąż publikuje swój Indeks Cen Transakcyjnych?

Home Broker i Open Finance to bardzo popularni bohaterowie na tym blogu. Zasłynęli swoją propagandą wzrostów i najlepszych momentów na zakup mieszkań (ech. ileż to już takich przegapiliśmy i ileż to razy przegraliśmy życie!). Takie gwiazdy jak Ola S., Emil S., czy Bartek T. na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Ostatnimi czasy popularyzowany jest Indeks Cen Transakcyjnych, o którym pisałem szerzej w poniższym wpisie (zachęcam do zapoznania się z metodologią jego wyznaczania):

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2020/12/chyba-sie-polubimy-z-home-brokerem.html

Na podstawie tego indeksu dowiadujemy się, że w styczniu 2020 ceny mieszkań były o 10% wyższe niż przed rokiem. Nie bardzo wiadomo, czy śmiać się tu, czy płakać. Ceny podobno najbardziej rosły w Krakowie (13.3%), Warszawie (9.8%) oraz w Katowicach (6.9%). Jakoś tak podejrzanie zbiega się to z faktem, że w Krakowie i w Warszawie limity RnS z końcówki 2020 roku bardzo odbiegały od ówczesnych średnich cen, co spowodowało sztuczne ich zaniżenie w końcówce 2020 i na samym początku 2020 roku. Skończyło się RnS i ceny nagle „wzrosły”. Przypadek Katowic jest jednak najciekawszy – jeszcze w jednej z poprzednich edycji wzrosty były tam na poziomie 20%, a teraz jest już marne 7%. Pechowo Katowice to dość mały rynek, stąd porównywanie cen na podstawie niewielkiej liczby transakcji wydaje się zupełnie mijać z celem, jednak pozwala jednocześnie osiągać takie zadziwiające wyniki. Pytanie, po co publikować indeks, który w rzeczywistości niczego nie mówi, a wręcz wprowadza w błąd. Chociaż patrząc z perspektywy wieloletniej twórczości HB/OF (także w kwestii opłacalności „inwestycji” w wynajem mieszkania) wprowadzanie w błąd jakoś przestaje dziwić.

Dlaczego rząd „stymuluje” sektor mieszkaniowy?

Powszechnie wiadomo, że rząd działa w interesie obywateli ;) Dla bezpieczeństwa ich przyszłych emerytur zawłaszczył obligacje zgromadzone w OFE, zapewniając sobie wcześniej wyrok Sądu Najwyższego stwierdzający, że aktywa OFE nie są własnością przyszłych emerytów (chociaż nie bardzo wiadomo, czyją są w tym układzie własnością). Dla naszego bezpieczeństwa na drogach mamy epidemię fotoradarów w każdej wiosce, misiaków z suszarkami skrzętnie ukrytych w krzaczorach i kontrole trzeźwości, wyłapujące potencjalnych pijanych zabójców, którzy w wielu innych krajach uznawani są za całkowicie zdolnych do prowadzenia pojazdów. Działania rządu w interesie mieszkaniowym obywateli są jeszcze bardziej widoczne. Mieliśmy już „Rodzinę na swoim” (zwaną czasem „Bankiem/Deweloperem na naszym”), mamy teraz „Mieszkanie dla młodych” (zwane „Młodymi dla mieszkań”), czy wreszcie „Fundusz mieszkań na wynajem” (który jeszcze nie doczekał się żadnego pieszczotliwego określenia – jak zacznie działać, to pewnie jakieś się i dla niego znajdzie). Wszystkie te rządowe stymulusy odnoszą jednak efekt przeciwny do zamierzonego (jeśli uznać, że zamierzeniem rządu jest pomoc obywatelom, co jest raczej dyskusyjne). RnS pozwoliła „przytrzymać” ceny w kluczowym momencie, a MdM oraz Fundusz mieszkań na wynajem pozwala utrzymać deweloperom nadzieję na korzystną sprzedaż swoich produktów. A wygranymi zawsze i tak są banki, które to wszystko kredytują (wszak państwo zachęca do brania kredytów, nie do oszczędzania, co widać chociażby po „przejściowym” podatku Belki). Wszystkie rządowe programy pomagają póki co głównie bankom i deweloperom – ponieważ wierzę, że w rządzie pracują ludzie bardzo inteligentni, którzy potrafią przewidywać konsekwencje swoich działań, to mamy odpowiedź, dlaczego rząd „pomaga” obywatelom w sposób, który im tylko przeszkadza.

Dlaczego nie ma żadnego sensownego programu wsparcia mieszkaniówki (ulga budowlana?), ułatwień administracyjnych, albo korzyści dla wynajmujących?

Aby wesprzeć polski sektor mieszkaniowy najprościej byłoby ułatwić budowanie mieszkań – czyż właśnie nie o to powinno chodzić dobremu zarządzającemu? Czy celem nie powinno być zwiększenie podaży mieszkań (na sprzedaż lub wynajem) po to, aby więcej osób mogło sobie pozwolić na to podstawowe skądinąd dobro? Kiedyś była ulga budowlana, która miała nawet jakieś zalety. Można by znacznie usprawnić mechanizm budowy mieszkań (poprzez eliminację biurokracji) albo wprowadzić zwolnienia podatkowe dla budujących mieszkania na wynajem (straty dla budżetu z tego tytułu raczej by nie było, bo teraz i tak nikt takich mieszkań nie buduje). Jest wiele prostych rozwiązań, które nie wymagają żadnych nakładów – dlaczego rząd nie robi więc tego, co najprostsze, co jednocześnie przyniosłoby wiele pozytywnych skutków? Nie wierzę, że rząd nie widzi tak prostych możliwości. Nie korzysta z nich więc albo dlatego, że ma ciekawsze zajęcia (światełko dla Ukrainy?) i nie ma czasu na zajmowanie się „pierdołami” pokroju mieszkań dla własnych obywateli, albo nie zajmuje się tym dlatego, że to godziłoby w interesy naszych lokalnych deweloperów (duża większa konkurencja), czy banków (niższe ceny i większa podaż mieszkań na wynajem zmniejszyłaby zapotrzebowanie na kredyt). Innych rozwiązań nie widzę.

Dlaczego ceny mieszkań wzrosły tak bardzo, że kupno stało się praktycznie nieosiągalne, a posiadanie mieszkania jest już prawie synonimem luksusu?

Od początków bańki (2003) do jej szczytu (2007/2008) ceny mieszkań wzrosły mniej więcej o 200%, by później spać o jakieś 15-20%, co daje 140% wzrostu na ten moment. W tym czasie koszty budowy wzrosły jedynie o około 35%. Widać to na wykresach NBP:

Dlaczego więc ceny wzrosły dużo bardziej niż koszty budowy? Ostateczny efekt jest taki, że znacznie wzrosły marże deweloperów (oraz ceny działek), jednak za wzrost cen mieszkań nie można winić producentów mieszkań – skoro klient chce zapłacić 8 tys. złotych za m2 betonu, to dlaczego mu za tyle nie sprzedać? Dlaczego mu sprzedać za 6, skoro on chce zapłacić 8? Pytanie jest raczej takie, dlaczego kiedyś klient chciał zapłacić 3 tys., a teraz chce zapłacić 8. Na wzrost cen w Polsce złożyło się jednocześnie kilka kluczowych czynników (dlatego też zanotowaliśmy wzrosty w wysokości niespotykanej prawie nigdzie indziej na świecie):

1. Wejście Polski do Unii Europejskiej – wydarzenie to mialo ogromny wpływ na ceny polskich nieruchomości (nie tylko mieszkaniowych). Otwarcie granic dla kapitału, stabilizacja (z punktu widzenia zachodnich inwestorów) sytuacji politycznej oraz ogólnie wówczas panująca euforia lepszej przyszłości i dogonienia zachodu spowodowały znaczny wzrost optymizmu w narodzie. Jednoczesna poprawa sytuacji gospodarczej (jak się później okazało na kredyt) sprawiła, że Polacy chętnie zadłużali się na mieszkania, kiedy tylko uzyskali taką możliwość (pamiętajmy, że na poczatku bumu kupno mieszkania na kredyt było dużo bardziej opłacalne niż jego wynajmowanie).

2. Rozpoczęcie akcji kredytowej na masową skalę – to był najważniejszy czynnik stymulujacy gigantyczny wzrost cen. Znaczne obniżenie stóp procentowych przy jednoczesnym obniżeniu wymagań do zaciągnięcia kredytu wywołało bum kredytowy. W sytuacji braku możliwości szybkiego zwiększenia oferty mieszkaniowej tak duży wzrost popytu musiał wywołać bardzo dynamiczne wzrosty cen (nawet 50% w ciągu roku). Bez rozkręcenia akcji kredytowej na skalę masową i bez kredytow na 100-130% wartości mieszkania nigdy nie doszłoby do tak spektakularnych wzrostów.

3. Kredyty walutowe – opisana wyżej sytuacja nie osiągnęłaby aż tak dużych rozmiarów, gdyby nie „tanie” kredyty walutowe. Podwyżki polskich stóp procentowych w latach 2005 i 2007 ochłodziłyby sytuację, jednak wtedy właśnie palmę pierwszeństwa przyjęły kredyty w CHF, co pozwoliło utrzymać, a wręcz i powiększyć rozbuchaną akcję kredytową (pamiętajmy, że w latach 2007-2008 udzial kredytow w CHF wynosił nawet 70% – wszystko z powodu znacznie niższej raty niż dla odpowiedniego kredytu w PLN).

4. Wejście w dorosłość wyżu demograficznego/wzrost liczby studentów – opisane wyżej czynniki złożyły się w czasie z bardzo sprzyjającymi czynnikami demograficznymi. Na studia oraz w dorosłość wkraczali właśnie przedstawiciele wyżu godziny policyjnej (roczniki, których liczność jest nawet dwukrotnie wyższa niż w odpowiadających im rocznikach po kilkunastu latach). Spowodowało to dodatkowy wzrost popytu na mieszkania – zarówno na kupno, jak i na wynajem (lata 2007-2008 ze względu na historyczne maksima liczby studentów byly najlepszym okresem dla właścicieli mieszkań na wynajem).

5. Propaganda medialna – „Kto nie kupił, przegrał życie!”

7%) ich sprzedaż spada bardzo zauważalnie, co natychmiast powoduje silną presję na obniżki zawyżonych cen. Na razie wszystko jeszcze się jakoś trzyma, ale kiedy stopy zaczną rosnąć, mieszkanie może stać się nieosiągalne nawet dla tych, którzy już je „mają” (pożyczone od banku).

Dlaczego ceny mieszkań spadną?

O bardzo prawdopodobnych spadkach cen pisaliśmy na tym blogu już wielokrotnie. Po szczegóły zapraszam do wpisu:

Podstawowy czynnik to wspomniana już bardzo wysoka relacja przeciętnych cen w stosunku do wynagrodzeń – to wydaje się nie do utrzymania z bardzo prostej przyczyny. Wzrost stóp procentowych spowoduje, że rata kredytu przy aktualnych cenach będzie tak dużym (procentowo) obciążeniem dla domowego budżetu, że nie będzie w stanie być spłacana, przez co zaciągane kredyty będą musiały być niższe. Aktualnie, mimo historycznie niskich stóp procentowych, z reguły wynajęcie mieszkania jest bardziej opłacalne niż jego kupno – po wzroście stóp ta relacja jeszcze się pogorszy na niekorzyść kupna. Sytuacja demograficzna Polski jest tragiczna, co przekłada się także na spadającą liczbę studentów, czyli głównej grupy klientów na wynajmowane mieszkania. Wzrost wymagań kredytowych (spadek maksymalnego LTV) także będzie działał w kierunku ograniczenia akcji kredytowej i spowoduje dalsze zmniejszenie rzeczywistego popytu. Swoje dołoży ogólna sytuacja finansowa państwa (grabież emerytur, dalsze mniej lub bardziej jawne podnoszenie podatków), a gwoździem do trumny rynku nieruchomości może być podatek katastralny.
Na razie jednak spektakularnych spadków nie ma – zasługa w tym rządowych programów „pomocowych”, a ostatnio bardzo niskich stóp procentowych. Dopóki będą one utrzymywane, dostępność mieszkaniowa się nie poprawi. Jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć w nagłą poprawę gospodarczą w Polsce i silny wzrost realnych wynagrodzeń, więc
jedynym potencjalnym czynnikiem „prowzrostowym” jest dla mnie upadek zaufania do papierowego/elektronicznego pieniądza i jego silna dewaluacja. Tak, czy inaczej, aktualna relacja ceny metra kwadratowego do przeciętnego wynagrodzenia (w okolicach 2) jest nie do utrzymania i ona spadnie. Okaże się, czy nastąpi to przez znaczny spadek cen nominalnych, czy może przez znaczny spadek siły nabywczej aktualnego pieniądza.

Dlaczego w Polsce ma być „inaczej”?

Wielokrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem, że wiele krajów powtarzało standardowe mechanizmy bańki kredytowo-mieszkaniowej, ale Polska to jest dziwny kraj i w Polsce będzie inaczej. Że to jest dziwny kraj, to się zgadza. ale że miałoby być inaczej niż w krajach, które przeżywały podobne „problemy”, jakoś też nie chce mi się wierzyć. Na razie jesteśmy dokładnie na kursie hiszpańskim/irlandzkim/amerykańskim/japońskim – po okresie cudu gospodarczego, przekredytowania i osiągnięcia absurdalnych cen przeróżnych aktywów (nie tylko nieruchomości) przychodzi czas problemów. Niektórzy nazywają to cyklem gospodarczym, inni celowym działaniem światowej elity bankowej – tak, czy inaczej, po okresie prosperity następuje okres kryzysu. Prosperity już mieliśmy. a kryzys się powoli rozkręca. Propaganda medialna wciąż pokazuje Polskę jako zieloną wyspę, ale jak można w to uwierzyć, skoro finanse państwa są już w takim stanie, że „trzeba” przejąć przyszłe emerytury? Czyżbyśmy zamiast wariantu hiszpańskiego, czy irlandzkiego mieli powtórzyć wariant argentyński? Niestety, ale Polska niczym specjalnym nie wyróżnia się w skali świata. No. może poza tym, że u nas bańka mieszkaniowa przybrała rozmiary niespotykane na świecie.

Dlaczego poparcie rządu wciąż jest wyższe od zera?

Tego nigdy nie zdołam zrozumieć. Przez kilka lat zainteresowania tematyką mieszkaniową spotkałem tylko jeden sensowny pomysł aktualnej ekipy – ustawę o najmie okazjonalnym, która okazała się kolejną, bezużyteczną klapą (mimo całkiem sensownych założeń). Cała reszta działalności (likwidacja ulgi budowlanej, RnS, MdM, Fundusz BGK) lub zupełny brak działań (brak planów zagospodarowania przestrzennego, ciągle ogromna ilość komplikacji przy budowie) pokazują, że poprawa sytuacji mieszkaniowej Polaków nie jest priorytetem tego rządu (poprzednich również). Także patrząc szerzej na całość polityki trudno doszukać się pozytywnych akcentów. A przez kilka lat naprawdę można by zrobić sporo pożytecznego – na osłodę mamy tylko tematy zastępcze: walkę z dopalaczami, mamę Madzi, problemy płciowe posłów, czy hit ostatniego czasu – pomoc finansowa dla Ukrainy. Państwo polskie, które przed bankructwem uchroniła (na razie) grabież emerytur i likwidacja progów zadłużenia, ma pomagać finansowo innemu krajowi – pomagaliśmy już w ratowaniu europejskich banków bankrutów miliardami Euro z NBP. I wystarczy.

Dlaczego powstał ten blog?

To jest akurat proste ;) Tyle się naczytałem bzdur na temat mieszkań, że musiałem napisać w końcu, co myślę. I nawet ktoś to zaczął czytać. Wiedza w tematyce, z którą się spotykałem u Polaków, była tak marna, że aż dziw bierze, iż można było na jej podstawie podejmować zobowiązania na 30 lat, a czasem i dłużej. Podobno niektórzy, po przeczytaniu kilku wpisów, zrezygnowali z kredytu na mieszkanie – historia oceni, czy to była dobra decyzja. Jeśli nie, to z góry przepraszam, bo nie chciałem nikogo prowokować do błędów, czy przegrywania życia ;)

Dlaczego nie mamy racji?

Trochę pewnie dlatego, że z racją jest jak z pupą – każdy ma swoją. A tak bardziej formalnie, to. ponieważ przedstawiamy tu różne wizje (to chyba zbyt duże słowo;) i interpretacje dotyczące spraw mieszkaniowych, które to sprawy tworzą płaszczyznę o (chyba) nieskończonej liczbie aspektów (pozostaje pytanie, czy jest to nieskończoność przeliczalna, nieprzeliczalna, czy może jest nieskończonością „typu continuum”), to z definicji, reprezentując pojedyncze stanowisko, prawdopodobieństwo tego, że mamy rację, jest praktycznie zerowe, bądź w ogóle nie istnieje.
Niech każdy czytelnik ma to na uwadze ;)

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Like this post? Please share to your friends:
Podstawy handlu dla początkujących

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: