Dogecoin Zart, ktory przerodzil sie w cos serio

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Piekarniki do zabudowy Bosch

Kategorie powiązane

Reklama ?

Rekomendowane produkty

Piekarniki – opinie

Reklama

Amica EB7541B FUSION

Franke Country Flat CF 55 M GF/N

  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 77 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie

  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 67 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 45 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Tak
  • Klasa energetyczna: A+
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 45 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 71 l
  • Rożen: Tak
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 45 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 67 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 66 l
  • Rożen: Nie
  • Klasa energetyczna: A
  • Pojemność: 38 l
  • Rożen: Nie

Zaloguj się za pomocą konta

Logujesz się za pomocą konta

Zalogowanie oznacza akceptację regulaminu Ceneo w aktualnym brzmieniu

Zarejestruj się i na bieżąco dowiaduj się o nowościach i promocjach na Ceneo.pl!

Drogi Użytkowniku,

Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Wycofanie zgody nie zabrania serwisowi Ceneo.pl przetwarzania dotychczas zebranych danych.

Wyrażając zgodę, otrzymasz reklamy produktów, które są dopasowane do Twoich potrzeb. Sprawdź Zaufanych Partnerów Ceneo.pl. Pamiętaj, że oni również mogą korzystać ze swoich zaufanych podwykonawców.

Informujemy także, że korzystając z serwisu Ceneo.pl, wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu plików cookies lub stosowanie innych podobnych technologii oraz na wykorzystywanie ich do dopasowywania treści marketingowych i reklam, o ile pozwala na to konfiguracja Twojej przeglądarki. Jeżeli nie zmienisz ustawień Twojej przeglądarki, cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej w Polityce Plików Cookies.

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Więcej o przetwarzaniu danych osobowych przez Ceneo.pl, w tym o przysługujących Ci uprawnieniach, znajdziesz tutaj.

Więcej o plikach cookies, w tym o sposobie wycofania zgody, znajdziesz tutaj.

Pamiętaj, że klikając przycisk „Nie zgadzam się” nie zmniejszasz liczby wyświetlanych reklam, oznacza to tylko, że ich zawartość nie będzie dostosowana do Twoich zainteresowań.

(ZAKOŃCZONY) Raura – Really Story

Strona główna

piątek, 27 lutego 2020

Rozdział 10

Spałam sobie, aż tu nagle poczułam coś mokrego i zimnego na twarzy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Nikole, która ma pistolet na wodę i się słodko uśmiecha. Rossa, który stał w progu drzwi z kamerą i patrzył na nas ze śmiechem.
– Nikola kochanie. Daj mamusi ten pistolet.- powiedziałam wstając z łóżka. Nikola nic nie rozumiejąc podała mi pistolet, a ja się do niej uśmiechnęłam i popstrykałam wodą. Mała zaczęła się śmiać, a ja podeszłam do Rossa i zaczęłam go „podlewać”.
– Nikola atak na mamę!- krzyknął chłopak odkładając kamerę na stolik. Nikola chyba zrozumiała przekaz swojego tatusia, bo wskoczyła mi na plecy, a ja ze śmiechem wywaliłam się na łóżko. Zaraz po tym dołączył do nas Ross, który zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam już wytrzymać z tego śmiechu.
– Nikola pomóż mamusi.- powiedziałam przez śmiech, a mała przez chwile się.zastanawiała czy mi pomóc i zdradzić blondyna, czy nie. W końcu chyba wybrała tą pierwszą. W skoczyła blondynowi na plecy i zaczęła go bić. Ross nic sobie z tego nie robił tylko złapał Nikole i ją też zaczął łaskotać. Korzystając z tego, że teraz chłopak zajął się bardziej Nikolom. Szybko się na niego rzuciłam przewracając tym samym.
– Nikki szybko daj mi pistolet.- powiedziałam, a dziewczynka szybko go podniosła i już chciała mi podać, ale blondyn jej nie pozwolił.
– Nikola nie. Nie możesz dać mamie bo to się źle dla was skończy.- powiedział, a najśmieszniejsze jest to, że Nikola w ogóle się tym nie przejęła i dała mi broń.
– Nie ja już nie mam po co żyć. Własna córka jest przeciwko mnie. Poddaje się tylko mnie nie zabijajcie. Błagam.- zaczął nad błagać.
– Nikola i co zabijamy czy robimy z niego niewolnika?- popatrzyłam na córkę, która śmiała się w najlepsze. Dawno taka szczęśliwa nie była.
– Niewolnika!- krzyknęła i wskoczyła na łóżko.
– To jak mam być niewolnikiem to zejdź z mojego brzucha babo.- powiedział i zepchnął mnie na łóżko.
– Nie za to to musisz zginąć!- krzyknęłam i zaczęłam lać na niego wodę z pistoletu. Chłopak się podniósł i niestety, ale zabrał mi moją broń.
– To był twój błąd kochanie.- powiedział i już miał mnie oblać, ale się woda skończyła.
– Tatusiu nie masz czym zabić mamusi.- powiedziała rozbawiona Nikola, a ja do niej dołączyłam. Ross tylko patrzył to na plastikowy pistolet to na siebie.
– Rossy skoro jesteś naszym niewolnikiem to zrobisz nam śniadanie.- powiedziałam jak się już uspokoiliśmy.
– Tak jest. To co sobie panie życzą?- spytał niczym urodzony kamerdyner. Spojrzałyśmy na siebie z Nikolom i uśmiechnęłyśmy się do siebie.
– Naleśniki!- krzyknęłyśmy razem, a chłopak tylko się zaśmiał i poszedł na dół. Ja z Nikolom zostałyśmy w łóżku. W pewnym momencie mała usiadła mi na kolanach.
– Kochanie co się stało?- zapytałam zdziwiona jej zachowaniem.
– Nic. Tylko fajnie tu jest.- powiedziała i się do mnie przytuliła.
– Tak bardzo fajnie.- powiedziałam uśmiechając się sama do siebie i przytulając do siebie mocniej moją małą księżniczkę.
– Dziewczyny chodzicie tu mam dla was niespodziankę!!- krzyknął z dołu Ross, a ja z Nikki szybko zeszłyśmy na dół.
– To gdzie ta niespodzianka?- zapytałam nie wiedząc nic.
– No w sumie. To bardziej niespodzianka dla Nikoli.- powiedział, a ja zaczęłam do niego podchodzić.
– To po co ja wychodziłam z tego ciepłego łóżka. Ty chyba serio chcesz dzisiaj zakończyć swój żywot.- powiedziałam, a on podniósł ręce z geście obrony.
– Mamusi zobacz jaki mały piesek jest pod stołem.- powiedziała Nikki, a ja popatrzyłam tylko zdziwiona na Rossa i podeszłam do dziewczynki.

nowość.
Ross i jego dwie dziewczyny właśnie szykowali się do wyjścia na wycieczkę, która jest kolejną niespodzianką od Rossa dla dziewczyn. Jednak chce się skupić teraz na tym co robi Emily. Więc Emily jest właśnie u swojej siostry w NY. Tylko nikt nie wie, że jej siotrą to przyjaciółka Vanessy. Emily się właśnie pakuje, bo się o tym dowiedziała.
– Emi, czekaj ja przecież nawet Laury nie znam. Nie przyjaźnie się z nią tylko z jej siostrą, która i tak teraz jest w LA.- jej siostra chciała ją zatrzymać, ale to nic nie dawało.
– Maggy proszę daj mi spokój! Przyjaźnisz się z siostrą dziewczyny, która próbuje mi zabrać Rossyego!- tak już od godziny darła się blondynka na swoją siostrę.
– No i co z tego. Ross i tak nigdy cie nie kochał. Kiedy ty to zrozumiesz, że on i tak cie zostawi, a teraz jak ma dziecko z Laurą. To już na sto procent. Zrozum to w końcu. Jedyną osobą z rodziny Rossa, która cie lubi, bo stara się lubić każdego jest Rydel. Przyjaźniłaś się z Monicą, którą nie wiem czemu kopnęłaś w dupę i zrobiłaś z niej szmatę. Ja cie nie poznaje. Gdzie jest moja kochana i przyjazna siostra? Bo ta suka, którą właśnie jesteś nią na pewno nie jest.- pierwszy raz Maggy powiedziała siostrze co tak naprawdę o niej myśli. Co z tego, że ona jest młodsza i jest u rodziców idealna. Skoro to co jej powiedziała Maggi jest prawdą. Emily kiedyś była kochaną osobą, która ze wszystkimi się przyjaźniła, ale to się z mieniło odkąd zakochała się w Rossie. I nie on jej nie zmienił. Tylko ona od początku wiedziała, że nie ma szans z Laurą, o której jej ukochany jej tyle opowiadał. Dobrze wiedziała, że jaj ona jednak wróci to straci go na zawsze. Dlatego tak namawiała go na ślub. Chciała się z nim jak najszybciej za niego wyjść, ale jednak jej plan się nie powiódł. Laura wróciła i to jeszcze z dzieckiem Rossa. Emily wtedy się totalnie załamała. Teraz nie wie co robić. Przyjechała do siostry tylko dlatego, że myślała, że ona jej pomoże. Jednak Maggi ma już serdecznie dość swojej siostry z charakterem suki. Chce, żeby wróciła jej słodka młodsza siostra, którą każdy kocha.
– Co ty niby jesteś lepsza tak. Wcale nie jesteś taką samą zimną suką jak ja. Mam ci przypomnieć jak odbijałaś swoim przyjaciółką chłopaków w szkole i jaką byłaś księżniczką. Nie mów mi, że nagle stałaś się taka życzliwa. Bo w to nigdy nie uwierzę. Zawsze byłaś suką bez serca, a ja tylko próbuje zrobić to samo co ty. Tylko ten głupi babsztyl nigdy nie będzie moją przyjaciółką, a Ross już nigdy na nią nawet nie spojrzy. Zniknie z życia Rossa i wszystkich Lynchów tak szybko jak się pojawiła.- powiedziała Emily kończąc pakować swoje walizki. Mag jednak musiała ją zatrzymać.
– Tak ja byłam suką. Nie ma co kłamać, ale zrozumiałam ile osób przez to zraniłam i straciłam osoby, które były dla mnie wszystkim, które kochałam. Już nigdy ich nie zobaczyłam. I żałuje tego najbardziej, że ich tak zraniłam i pozwoliłam odejść. Ty też byś się nad tym zastanowiła, bo inaczej stracisz Rossa nie tylko jako narzeczonego, ale też jako przyjaciela i Rydel, którą widzie, że polubiłaś, a od Lau radzie ci się trzymać z daleka. Bo o nią nie będzie walczył tylko Ross, ale też cała rodzina Lynchów, Monica i Vanessa. Więc lepiej się zastanów co tak naprawdę chce zrobić. Chcesz stracić to wszystko i miedź szansy Lynchom, żeby poznali prawdziwą ciebie i może nawet polubili. Proszę nie zrób tego samego błędy co ja. Zastanów się jeszcze nad tym.- Maggi próbowała wybić od zawsze głupie pomysły swojej siostrze, ale nigdy jej się to nie udało. Czy uda się jej tym razem się dowiemy. Emily nic nie powiedziała tylko szybko wyszła i ruszyła na lotnisko i wsiadła do samolotu lecącego do LA.

Ross zabrał nas na bardzo ładną polane. Gdzie wszędzie rosną kwiaty i płynie mały strumyk. Nikola tak się zachwyciła jak zobaczyła to miejsce, że oczy jej się zaświeciły, a Toffik zaczął biegać jak szalony. Za nim oczywiście moja córka. Teraz aktualnie już zaczyna się ściemniać. Nikola bawi się z Rossem i Toffikiem, a ja stoję pod drzewem i patrze się na zachód słońca. Na te piękne pomarańczowo-różowe plamy na niebie. To jest taki piękny widok, że nie da się od niego oderwać wzroku. Tak się zapatrzyłam, że nie zauważyłam, że ktoś za mną staje, a po chwili obejmuje w talii i przytula. Na początku się przestraszyła, ale po chwili poczułam znajomy zapach wybuchowej mieszanki Rossa. Znaczy pasta do zębów, perfumy i szampon do włosów. Nikt inny nie ma tak zabójczego połączenia jak Rossy.
– Zobacz jak pięknie to wygląda. Spokój cisza. Tylko nasza trójka. Znaczy czwórka na tej jednej polanie całkiem odcięć od świata. Czy tu nie jest pięknie?- zapytałam chłopaka nawet się do niego nie odwracając.
– Masz racje kotek. Tylko my i nic więcej mógłbym tu zostać na zawsze.- powiedział i pocałował mnie we włosy.
– Jesteś kochany wiesz?- zapytałam, a blondyn obrócił mnie sobie przodem.
– Myślałem, że powiesz coś innego.- powiedział robiąc minie szczeniaczka.
– Ale co bo nie wiem.- zaczęłam się z nim droczyć. Jak chce usłyszeć te dwa jakże magiczne słowa. To musi sam mi je pierwszy powiedzieć.
– Kocham cie.- powiedział uśmiechając się przy tym słodko.
– Też cie kocham mój głuptasie.- powiedziałam, a Ross dał mi słodkiego całusa. Całowalibyśmy się dłużej, ale przerwała mam Nikola.
– Mi i Toffikowi chce się spać.- powiedziała, a Ross tylko się zaśmiał i wziął księżniczkę na ręce. Ja wzięłam za to smycz Toffika. I w ten sposób ruszyliśmy w drogę powrotną. Gdy już doszliśmy puściłam pieska, który od razu poszedł spać. Ross zaniósł Nikole do pokoju, bo usnęła po drodze. Ja za to udałam się do naszej sypialni. Wyszłam na balkon i zaczęłam patrzyć się na już ciemny i tajemniczy świat. Długo sama nie byłam bo przyszedł zraz blondyn. Stanął w drzwiach balkonowych, a ja się odwróciłam do niego przodem, ale nadal byłam przy barierce.
– Tu jest pięknie-rzekłam z zachwytem patrząc na widok za oknem.Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się perliście.
– Zgadzam się.- odpowiedział. – Wiesz dlaczego cię tu zabrałem?
– Nie, zaskocz mnie.- odparłam
– Wiesz jak to zabrzmiało?- zaśmiał się. – Jakbyś mi coś proponowała
– A może proponuje?- spytałam zmysłowo, Ross spojrzał na mnie rozbawiony i podszedł do mnie bardzo blisko, aż za blisko.
– Naprawdę?- zapytał i złączył nasze usta w pocałunku. Oparł swoje ręce na barierkach, tak, że otaczał mnie nimi. Ja swoje natomiast umieściłam w jego włosach. Jego cudownych, jedwabistych miękkich blond włosach. Pociągnęłam za nie lekko, a on jak na zawołanie wydał ze swojego gardła długi jęk, wprost do moich ust. Uśmiechnęłam się lekko, a on znów mnie pocałował. Swoje dłonie z ściągnął z barierki i umieścił na mojej talii. Podskoczyłam, a swoimi nogami oplotłam jego biodra. Ross złapał mnie pod plecami i kierował się w stronę wielkiego łoża . Ułożył mnie na nim delikatnie i aby mnie nie zgnieść, ułożył się na mnie, podpierając się jedną ręką. Złapałam rąbek jego koszulki i zaczęłam ją powoli ściągać. Zrzuciłam ją z chłopaka i ujrzałam jego idealnie wyrzeźbiony tors. Palcami jeździłam po jego skośnych mięśniach brzucha, a następnie wbijałam palce w jego boki. Blondyn zdarł ze mnie górną część stroju, łącznie z stanikiem. Usta przyłożył do mojej szyi i zaczął ssać miejsce pulsu. Za każdym jego ruchem, wydawałam z siebie cichy jęk.

Chłopak oderwał się od mojej szyi i uśmiechnął się widząc, co na niej zrobił. Spojrzał na moje piersi i, tam się tym razem skierował. Całował moje piersi z ogromną zachłannością. Przewróciłam chłopaka na plecy i zajęłam się jego klatą. Całowałam jego ulubiony punkt, drogę do jego kolegi. Placami odgarniałam jego włoski pod pępkiem i całowałam każde miejsce na jego brzuchu. Blondasek znalazł się nade mną i ściągnął mi spódniczkę wraz z majtkami. Językiem kreślił drogę po moich nogach, do mojej kobiecości. Gdy dotarł do swojego „skarbu” zaczął nie miłosiernie mnie tam miziać. Robił to na wiele sposobów. Na końcu wybrał swój ulubiony sposób. Złapał moje wargi sromowe w swoje usta i zaczął je ssać, a językiem robił kółka. Chwilę po tym leżałam na chłopaku i robiłam mu „dobrze”. Kciukiem masowałam główkę, podczas, gdy inne place jeździły po nim w górę i dół. Złapałam jego penisa w swoje usta i zaczęłam go ssać. Najpierw czubek, potem do połowy a na koniec do samego końca. On już podniecony na maxa, obrócił mnie i wszedł we mnie.
– Delikatnie, dziecko jest w domu.- szepnęłam do chłopaka.
Jego ruchy były, delikatne i namiętne. Pocałował mnie w usta i przesunął się w bok, trafiając w mój czuły punkt. Cichutko zajęczałam do jego ust. Chłopak robił biodrami okrężne ruchy a następnie wbijał się we mnie do końca. Lada moment moja pochwa zacisnęła się na jego członku, a po moich udach popłynęła stróżka spermy. Chłopak wyszedł ze mnie i przytulił.
– Dziękuje.- szepnął po czym pocałował mnie w czoło. Chciałam coś odpowiedzieć, ale byłam tak zmęczona, że nie miałam siły i po porostu zasnęłam.

środa, 25 lutego 2020

One Shot

Dwa miesiace pozniej

Nie to nie mozliwe. Ja nie moge byc w ciazy. Nie nie moge. Dobra faktem jest, ze jestem w ciazy w drugim miesiacu, a z Joshem nie spalam pol roku. Nie to nie mozliwe nie moge byc w ciazy z Rossem. W sumie z tego co pamietam to sie nie zabespieczalismy. Nie to nie mozliwe. No dobra mozliwe, ale co ja teraz zrobie. Za miesiac biore slub, a do Van nie zadzwonie to wyjdzie na jej. Co prawda nie moge wymazac z pamieci Rossa i za kazdym razem co Josh chce nie pocalowac to widzie twarz Rossa. Czasami chce do niego zadzwonic, ale wiem, ze nie bedzie chcial ze mna gadac. O mamusiu jak kocham Rossa nie Josha, ale Ross nie chce nie znac. Moje przemyslenia przerwal odglos otwieranych drzwi.
– Kochanie jestes?- zapytal od progu brunet.
– W salonie.- powiedzialam, a chlopak wszedl i mnie chcial pocalowac. No wlasnie chcial odsunelam sie w ostatniej chwili.
– Co sie stalo?- zapytal, a ja juz wiedzialam ze musze mu o tym powiedziec.
– Jestem w ciazy.- powiedzialam, a na jego twarzy pojawil sie lekki usmiech.
– Tak bede tata!- krzyknol i mnie podnius. Troche jest mi smutno, ze musze zgasc jego radosc, ale nic na to nie poradze.
– Josh poczekaj musze ci powiedziec cos waznego.- powiedzialam, a on od razu mnie postawil.
– Cos jest z dzieckiem nie tak?- zapytal przestraszony.
– Nie z dzieckiem wszystko w pozadku.- powiedzialam.
– To o co chodzi?- zapytal juz spokojnej. Wzielam gleboki wdech.
– To nie jest twoje dziecko.- powiedzialam szybko.
– Jak to nie moje dziecko?- zapytal zdziwiony.
– Nie jest dla ciebie dziwne, ze spalismy ze soba pol roku temu, a ja jestem w drugim miesiacu.- powiedzialam, a on chyba sie teraz zkapnol.
– To jak nie moje to powiesz mi z kim mnie zdradzilas?- zapytal bardzo spokojnie co mnie zdziwilo.
– Pamietasz jak dwa miesiace temu wrociala rano do domu?- zapytalam, a on pokiwal glowa.- Powiedzialam ci wtedy, ze bylam z przyjaciolmi i siostra. Tam troche wypilam z Rossem. I tak jakos wyszlo, ze powiedzial, ze nie posci mnie do domu tak pozno i w takim stanie. I tak od slowa do slowa zaczelismy sie calowac, a dalej ci juz nie bede opowiadac.- skonczylam mowic, a Josh patrzyl na mnie jakbym byla z innego swiata.
– To ten Ross przez ktorego tutaj przyjechalas?- zapytal po chwili.
– Tak to ten sam.- powiedzialam i chcialam wyjsc, ale mnie zatrzymal.
– Dobra nie wazne. Za miesiac bierzemy slub, a dziecko bede kochal jak swoje.- powiedzial i chcial mnjd przytulic, ale sie wyrwalam.
– Ty chyba nie rozemiesz. Ja chce to dziecko wychowac z Rossem, bo go kocham. Przpraszam, ze ci to mowie, ale my do siebie nie pasujemy. Jestes dla mnie kims wyjatkowym, ale nie tak jak Ross. Ja go nigdy nie przestalam kochac, a ty byles tylko pieprzonym zapychaczem. Nie chce cie ranic, ale musialam zajsc z nim w ciaze, zeby sobie uswiadomic, ze nadal go kocham. Przepraszam, ale wracam do LA. Jestes dobrym chlopakiem, ale ja nie jestem dziewczyna dla ciebie.- powiedzialam szybko zabralam walizki i wyszlam nawet na niego nie patrzac. Pojechalam na lotnisko, a stamtat prosto do domu. Caly lot przespalam. Obudzil mnie komunikat i londowaniu. Z lotniska udalam sie do mojego starego domu, bo z tego co wiem od Van to nadal tam mieszka. Do domu dorlam o 18. Weszlam uzywajac swoich kluczy, ktore zawsze mialam przy sobie. Nic sie tu nie zmienilo. Skierowalam sie do swojego pokoju. Tam tez sie nic nie zmienilo. Bylam zmeczona wiec szybko walnelam sie na lozko i zasnelam. Nie wiem ile spalam, ale obudzily mnie szepty z progu drzwi. Otworzylam oczy i popatrzylam w tamta strone. W drzwiach staly Van i Delly.
– O obudzilas sie.- powiedziala Delly jak zobaczyla, ze sie podnosze.
– Na to wyglada.- powiedzialam jeszcze zaspanym glosem.
– Laura czemu wrocilas ten twoj ukochany ci cos zrobil?- zapytala Vanessa podchodziac do lozka.
– Nie. Juz nie jestesmy razem.- powiedzialam.
– Jak to?- zapytala tym razem Rydel.
– Nie ma z wami reszty?- spytalam dla upewnienia.
– Nie jestesmy same mozesz mowic.- powiedzialy, a ja wzielam gleboki wdech.
– Ross wam mowil co miedzi nami zaszlo?- zapytalam, a blondynka tylko kiwnela usmiechnieta glowa.
– Co bo ja wtedy spalam?- dopytywala sie Van.
– Przespali sie ze soba!- krzyknela zadowolmona blondyna.
– Dobra nie rozumiem twojej radosc, ale okay. Mow dalej.- powiedziala Van i sie do mnie usmiechnela.
– Chodzi o to, ze ja jestem w ciazy.- powiedzialam, a dziewczyny pisnely i rzucily sie na mnie. Dobrze, ze siedzialysmy na lozku, bo bym zaliczyla bokesny upadek.
– Ale z Rossem prawda?- zapytala Rydel.
– Kochanie widac, ze ty jestes naturalna blondynka. Jakby nie byla z Rossem to by nie wracala.- wyreczyla mnie siostra w tlumaczeniu blondynce.
– A no tak. Sorrka, ale ty go kochasz prawda?- zapytalam.
– Tak kocham i nigdy nie przestalam. Tylko blagam nie mowcie chlopaka, a tym bardziej Rossowie.- powiedzialam.
– Laura wiesz, ze nie ukryjesz tego przed Rossem i musisz mu o tym powiedziec?- Van zaczela bawic sie w moja mame.
– Wiem, ale on jak na razie nie chce mnie znaci.- powiedzialam i sposcilam glowe.
– Co ty za glupoty gadasz. Na koncertach co w drogiej fance widzial ciebie. Kobieto on cie kocha!- krzyknela Delly i gdzies wybiegla.
– Gdzie ona pobiegla?- zapytalam lekko zdziwiona.
– Pewnie powiedziec cos Rossowi, zeby tu przyszedl to ja tez sie ulotnie. Powodzienia!- krzyknela i wyszla. Po jakis 10 minutach uslyszalam otwierajace sie drzwi. Szybko wstalam z lozka i poprawiajac wlosy zeszlam na dol. W kuchni stal Ross i ewidentnie czegos szukal. Stal do mnie tylem wiec mnie nie zobaczyl.
– Pomoc ci w czyms?- zapytalam nadla stojac w progu. On nadal sie nie odwrocil tylko zaczol gadac cos do siebie pod nosem.
– Jak mnie obrazasz to powiedz glosniej bo nie slysze.- powiedzialam cicho sie smiejac. Chlopak strasznie szybko odwrucil.
– Laura?- zapytal mrurzac oczy.
– Tak to ja, a tobie cos do oka wpadlo, bo tak mrurzysz?- zapytalam podchodziac do niego.
– Nie, ale ty jestes tu naprawde czy snie, albo Van znowu sobie ze mnie jaja robi?- zapytal nadla nie wierzac, ze to ja.
– Nie no serio ja chyba do niej, az tak podobna nie jestem, a pozatym nie dotchnela bym Rikera palcem.- powiedzialam obuzona, a blondyn zaczol sie smiac. Chyba juz uwierzyl.
– Dobra wierze, ze to ty.- powiedzial, a ja podskoczylam zadowolona.
– No nareszcie! Jakbys nie wierzyl to chyba bym cie pocalowala, zebys uwierzyl!- krzyknelam, a Ross usmiechnol sie slodko i do mnie podszedl. Zlapal mnie w talii i przyciagnol do siebie.
– Mam tylko jedno pytanie.
– Jakie?- powiedzialam galiac sie w jego oczy.
– Ten twoj narzeczony nie przyjechal z toba?- zapytal, a ja sie usmiechnelam.
– Jaki narzeczony jak ja nawet chlopaka nie mam.- powiedzialam udajac smutek. Ross tylko sie cicho ucieszyl i mnie w koncu pocalowal. Calowalismy sie dosyc dlugo, ale w koncu musialam to przerwac.
– Co jest?- zapytal zdziwiony.
– Musze ci cos powiedziec.
– O co chodzi?- zapytal tak troche przestraszony. Ja wzielam gleboki oddech.
– Kurde nie wiem jak ci to powiedziec!- krzyknelam, a blondyn znowu sie zasmial.
– Powiedzi normalnie. Przeciez nic ci nie zrobie.- powiedzial i zlapal mnie jednom reka za podbrudek i podnusl tak zebym spojrzala mu w oczy. Dodalo mi to otuchy. Wzielam gleboki oddech i zaczelam mowic.
– Bedziesz tata, bo jestem w ciazy.- powiedzialam i czekalam na jego reakcje.
– Jaa, bede tata? Ty masz tam male dziecko?- byl w bardzo duzym szoku, a przez slowo tam mial na mysli brzuch.
– Tak i tak.- powiedzialam, a Ross chyba to sobie wszystko przyswojl, bo porwal mnie w swoje ramiona i zaczol mna krecic.
– Bede tata!!- krzyknol na cale gardlo, a ja nie moglam wytrzymac ze smiechu.
– Widzie, ze sie cieszysz.- powiedzialam, a on mnie postawil i pocalowal. Calowalibysmy sie o wiele dluzej gdyby nie smiechy naszej rodzinki.
– Mowilam, ze wszystko bedzie dobrze. Jak oni razem slodko wygladaja!- zawyla Alex.
– Dziewczyny mialyscie im nie mowic. Nigdy wiecej wam nie zaufam.- powiedzialam obuzona, a Ross mnie przytulil.
– Ja chce byc chrzesna!- krzyknela zadowolona Alex.
– To ja chrzesnym!- zglosl sie RyRy. Co mnie zdziwilo. I tak sie konczy ta historia. Jestem mama slicznego chlopca o imieniu Tobby. I za dwa tygodnie wychodzie za Rossa. Wreszcze jestem szczesliwa. Z Joshem nie mialam kontaktu i wcale na tym nie uboloewam. Z tego co wiem to rodzina brunete mnie znienawidzila, bo biedaczek powiedzial jaka to ja zla, a on taki dobry dla mnie. Dobra koncze te smuty, bo ide z dziewczynami na zakupy.

Hej, tak jak obiecałam dzisiaj dodaje OS. Z góry przepraszam za błędy i w ogóle, ale pisałam na telefonie i nie mam siły poprawiać. Tak więc mam nadzieję, że się podoba i komentujcie.

wtorek, 24 lutego 2020

Rozdział 9

– Mamusiu chodź pomożesz mi się spakować!- krzyknęła Nikki jak tylko mnie zobaczyła. Szybko wzięła mnie za rękę i pociągnęła na górę do swojego pokoju. Pokazywała mi wszystko co chciała zabrać czyli cały pokój. Wybrałam jej tylko najpotrzebniejsze rzeczy i jej ukochanego misia. Jak Nikola była już spakowana to pobiegła na dół, a ja zajęłam się sobą. Zbyt dużo czasu mi nie zajęło pakowanie więc szybko zeszłam na dół. Tam Nikola bawiła się w najlepsze z Rossem. Uśmiechnęłam się tylko na ten widok i dopiero teraz zauważyłam, że Vanessa znów gdzieś zniknęła.
– Gdzie znowu podziała się Vanessa?- zapytałam blondyna.
– Poszła się spotkać z moim bratem. Jesteście już gotowe?- powiedział, a ja tylko przytaknęłam i wyszliśmy z domu.
– Tatusiu, a długo będziemy jechać?- zapytała Nikola jak już jechaliśmy.
– No tak troszeczkę.- odpowiedział jej, a mała zaczęła ziewać.
– Kochanie prześpij się.- powiedziałam, a mała się rozłożyła z tyłu i poszła spać. Ja z Rossem nie odzywaliśmy się do siebie podczas drogi. Nawet nie wiem czemu. Po prostu cieszyliśmy się podróżą.
– Lau możesz mi podać okulary ze schowka?- zapytał w pewnym momencie Ross.
– Jasne.- odpowiedziałam i zaczęłam szperać w schowku. Boże ile on ma tu niepotrzebnych rzeczy. Wreszcie znalazłam jego okulary i mu dałam.
– Dziękuje.- powiedział uśmiechając się od mnie.
– Możesz mi powiedzieć po co ci kamera w schowku?- zapytałam, gdy napotkałam jeszcze kamerę.
– Nie wiem. Delly kiedyś mi ją tam wrzuciła i tak sobie leży.- powiedział całkiem spokojnie.
– Jest naładowana czy nie?- bardzo mnie korciło, żeby ją teraz włączyć i nagrać jakieś głupoty.
– Pewnie tak. Zobacz.- powiedział, a ja zachęcona ją włączyłam. Bateria była w połowie pełna. Zaczęłam nagrywać chłopaka, a jak zauważył, że sobie go nagrywam zaczął robić głupie miny. Śmiałam się z niego tak głośno, że aż dziwne, że Nikola się nie obudziła. W chwili nieuwagi Ross zabrał mi kamerę i teraz to ja byłam nagrywana przez chłopaka. Tylko dziwi mnie to, że jeszcze nie trafiliśmy w żadne drzewo, ani nic. Czyli muszę przyznać, że chłopak na podzielną uwagę. Gdy kamera już nie wytrzymała to ją odłożyłam.
– W domu ją naładujemy i będzie jak nowa.- powiedział mi chłopak, gdy ją chowałam za co oberwał w ramię. Powiedział ciche „auu” na co ja się zaśmiałam pod nosem. Jechaliśmy już jakieś dwie godziny. Słońce po woli zaczęło zachodzić za horyzont. Ten widok był bardzo piękny. Nie mogłam oderwać oczu od widoku przed nami. Ross chyba to zauważył, bo położył mi jedną rękę na nodze. Ten gest był tak niespodziewany, że na początku się trochę przestraszyłam, ale zaraz wszystko wróciło do normy. W końcu słońce całkowicie zaszło, a ja poczułam jak oczy robią mi się senne. Sam nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Obudziłam się dopiero wtedy, jak chłopak zaparkował. Jak się okazało byliśmy już na miejscu. Rossa nie było w samochodzie co mnie na początku zdziwiło, ale później sobie uświadomiłam, że poszedł zanieść Nikole do łóżka. Wyszłam z samochodu i w tym samym momencie Ross wyszedł z domu.
– Oo, jak dobrze, że się obudziłaś nie będę musiał cie dźwigać.- zaśmiał się jak zobaczył, że stoję przed samochodem.
– Bardzo śmieszne. Wcześniej nosiłeś mnie bez problemu.- powiedziałam oburzona, a on zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
– Kochanie, ale to było kiedyś, a teraz zapraszam do środka.- powiedział i złapał mnie za rękę. No doba domek zewnątrz był bardzo ładny, ale w środku był jeszcze ładniejszy. Ross zaczął mnie ciągnąć do jakiegoś pokoju. Czyli jeśli się dobrze domyślam do mojej sypialni. Pokój był bardzo ładny i duży. Zaczęłam się rozglądać, gdy już wszystko zobaczyłam wróciłam wzrokiem do chłopaka, który leżał rozwalony na łóżku.
– Blondasku, a ty przypadkiem nie pomyliłeś pokojów?- zapytałam, a on na mnie dziwnie spojrzał.
– Nie kochanie nie pomyliłem, a teraz idź do łazienki się myć i chodź spać.- powiedział bardzo spokojnie, a ja miałam ochotę walnąć go w tą jego śliczną mordkę. Niestety musiałam się powstrzymać. Szybkim krokiem udałam się do łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic i wróciłam do blondaska. Ross jak tylko mnie zobaczył to podszedł do mnie i przyciągnął mnie bardzo blisko siebie.
– Czego pan chce?- zapytałam patrząc w jego śliczne ślepia.
– Pani już dobrze wie czego ja chce.- powiedział i już chciał mnie pocałować. No właśnie chciał w ostatniej chwili szybko się mu wyrwałam i położyłam się na łóżko. Chłopak dopiero po chwili się skumał, że całuję się z powietrzem, ja za to nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Ross jak zobaczył, że się z niego śmieje udał obrażonego i położył się koło mnie. Jak się już uspokoiłam to dałam mu całusa w policzek i odwróciłam się do niego plecami. Już prawie zasnęłam, gdy poczułam jak Ross się do mnie przytula. Nie tak normalnie tylko tak mocno jakbym miała mu zaraz uciec, a ja jak na razie nie mam zamiaru uciekać.

Hej misie. Dzisiaj trochę dłuższy, ale nie zbyt mi się podoba, ale może wam będzie się podobał. Nie wiedziałam kompletnie co napisać, ale się wysiliłam i jest. Mam nadzieje, że się cieszycie. Zaglądajcie też na mojego drugiego bloga bo coś czuje że nikt go nie czyta i jest mi troszkę smutno. Jak wam się spodoba to możecie zostawić jakiegoś koma. Co prawda jest na razie tylko jeden rozdział, ale zaraz zabieram się za drugi. I jeszcze jedna sprawa jak chcecie, żebym dodała OS, który jest już napisany to piszcie w komach. To dodam jeszcze dzisiaj, a jak nie dzisiaj to jutro. Tak więc komentujcie, jak najwięcej bo to dla mnie bardzo ważne. Nowy rozdział może pojawić się już jutro więc komentujcie.

sobota, 21 lutego 2020

Rozdział 8

Hej. Tak wiem dawno mnie nie było, a jak już jestem to dodaje takie gówno, ale na tygodniu postaram się dodawać rozdziały codziennie. Co prawda ferie mam już od tygodnia, ale jak masz starszą siostrę i tylko jeden komputer to nie masz szans. Od poniedziałku już siostra wraca na uczelnie więc rozdziały będą częściej, a przynajmniej mam taką nadzieje.

sobota, 14 lutego 2020

Rozdział 7

Hej! Obiecałam, że rozdział będzie dzisiaj i tak się stało jest. Pewnie się cieszycie lub nie. Nieważne. Dobra nie będę już tak zanudzać. Powiem tylko tyle. Piszcie komentarze jak wam się podoba i czy was zaskoczyłam, a jak wam się nie podoba to też napiszcie co. Wtedy postaram się nad tym popracować. Jeszcze jedno może niektórzy z was już weszli na mojego nowego bloga, a jak nie to zapraszam.

niedziela, 8 lutego 2020

Rozdział 6

Poszłam otworzyć, a w drzwiach stała moja siostra.
– Vanessa co ty tutaj robisz? Miałaś zostać w NY.- powiedziałam i ją mocno przytuliłam.
– Postanowiłam do ciebie przyjechać, bo się za wami stęskniłam.Gdzie jest moja księżniczka?- wyjaśniła i weszła do środka.
– Ogląda bajkę, chodzi.- pociągnęłam ją za sobą do salonu.
– Ciocia!- krzyknęła Nikki i mocno przytuliła czarnowłosą.
– Też się za tobą stęskniłam.- powiedziała i puściła moją córkę. Bajkę obejrzałyśmy do końca.
– Kochanie czas iść spać.- powiedziałam do Nikoli.
– Mamusiu, ale ja nie chcę.- powiedziała i ziewnęła.
– Właśnie widzie jak nie chcesz. Chodzi.- powiedziałam i wzięłam ją na ręce. Poszłam z nią do jej pokoju. Przebrałam w piżamę i położyłam na łóżku. Co mnie zdziwiło to to, że usnęła bardzo szybko i bez bajki na dobranoc. Zeszłam więc na dół, gdzie siedziała Van.
– To opowiadaj co się ostatnio działo.- powiedziała z iskierkami w oczach. Ta ona nadal liczy na to, że opowiem jej historie niczym z filmu z ostrym sexem w tle.
– Nic tylko dostałam pracę w biurze Rossa i spotkałam Rydel. Tyle.- skończyłam mówić, a ona nadal na mnie patrzyła.
– Co? To nie było z Rossem żadnego ruchania na biurku czy co?- pytała. Ta to cała Van.
– Nie masz na co liczyć. On ma narzeczoną, z którą za dwa miesiące bierze ślub.- wytłumaczyłam jej, a ona spojrzała na mnie ze współczuciem.
– Kochanie tak mi przykro, ale powiedziałaś mu, że Nikola to jego córka, a Nikki wreszcie, że ma tatę?- spojrzała na mnie wyczekująco.
– Tak nawet Delly wie.- powiedziałam, a ona by mnie wzrokiem zabiła jakby mogła.
– Delly się z tobą widziała, a do mnie nawet nie zadzwoniła. To nie fer.- powiedziała oburzona.
– Nie przejmuj się tym tak.- starałam się ją pocieszyć.
– Dobra, ale jutro zabierasz mnie ze sobą do pracy.- powiedziała, a raczej rozkazała.
– Tak jest kapitanie, a teraz chodzi spać.- powiedziałam i popchnęłam ją w stronę schodów.
– Też cię kocham wiesz.- powiedziała z sarkazmem wyczuwalnym na pół metra. Ona nigdy nie lubi jak jej rozkazuje. Uważa, że jak jestem to nie mam prawa jej rozkazywać tylko ona mi. Na pewno jej niedoczekanie.
– Wiem, a teraz wypad mi stąd.- powiedziałam, a jej już nie było. Szybko poszłam się umyć i przebrać do łazienki. Po nie całej godzinie wyszłam. Sprawdziłam jeszcze telefon przed pójściem spać. I jak się okazało miałam 30 nieodebranych połączeń od samego Rossa. Ciekawe co chciał, ale pewnie to nic ważnego. Położyłam się do łóżka i szybko zasnęłam. Rano obudziłam się o 7.33. Co. Przecież ja się spóźnię się!! Czemu nikt mnie nie obudził? Jeszcze Nikole do przedszkola muszę zaprowadzić. Szybko wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam się w białą koszulę i obcisłą, czarną, krótką spódniczkę. Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy spięłam w luźnego koka. Gotowa zeszła na dół, a tam już na mnie ze śniadaniem czekały Van i Nikola.
– Mamusiu ślicznie wyglądasz.- powiedziała moja córka przytulając się do mnie.
– Dziękuje kochanie. Ty też ślicznie wyglądasz.- powiedziałam całując ją w główkę.
– Mała ma rację powalisz Rossa na kolana w tym stroju i nie tylko jego.- rzekła Van puszczając mi oczko.
– Przestań! Co na śniadanie?- zapytałam siadając przy stole.
– Naleśniki. Masz i jedz tylko szybko, bo się spóźnisz.- powiedziała, a ja sobie spokojnie jadłam. Popatrzyła na mnie jak na idiotkę.
– No na co się tak patrzysz?- spytałam.
– No bo coś ci nie śpieszno do tej pracy.- powiedziała nadal patrząc na mnie jak na idiotkę.
– Daj spokój, każdemu zdarza się zaspać. Po za tym jak sobie poczeka to nic mu się nie stanie.- powiedziałam spokojnie i dokończyłam jeść moje śniadanie. Jak już skończyłam poszłyśmy do samochodu.
– Mamusiu, a spotkam się dzisiaj z tatą?- zapytała mnie Nikki jak jechałyśmy.
– Nie wiem kochanie, ale chyba nie.- powiedziałam, a mała posmutniała.
– Pszczółko nie smuć się. Tata na pewno się z tobą dzisiaj spotka.- próbowała ją pocieszyć Vanessa.
– Na pewno?- spytała nie pewnie blondynka.
– Tak na pewno.- powiedziałam i się do niej uśmiechnęłam. Gdy dojechaliśmy na miejsce poszłyśmy odprowadzić małą.
– O dzień dobry Nikola. Widzie, że dzisiaj nie przyszłaś tylko z mamusią.- powiedziała miło do mojej córki pani Marii.
– Dzień dobry. Tak to moja ciocia.odpowiedziała Nikola.
– Kochanie idź do grupy.- powiedziałam całując małą w policzek. Ona tylko jeszcze przytuliła Vanesse i poszła do swoich koleżanek.
– To moja siostra Vanessa, Van to pani Marii opiekunka Nikki.- powiedziałam.
– Dzień dobry.- powiedziała czarnowłosa i podała rękę pani Marii.
– Więc dzisiaj Nikole odbiera ciocia tak?- zapytała dla pewność.
– Tak Nikole dzisiaj odbiera Van, a teraz będziemy już iść bo ja jestem już spóźniona do pracy.- powiedziałam i pożegnałam się z panią Marii. Zabierając ze sobą Vanesse wyszłam z budynku. Do biura nie jechałyśmy długo. Gdy tylko znalazłyśmy się na miejscu dostrzegłam tam blondynkę. Czekaj jak ona miała na imię. Monica? Tak Monica!
– Dzień dobry.- powiedziała miło.
-Błagam nie mów do mnie jak do starszej osoby. Laura jestem.- powiedziałam i się do niej uśmiechnęłam.
– Dobrze, a więc ja to Monica.- powiedziała i mnie przytuliła.
– Co to za czułe powitanie beze mnie?- zapytała Ness za moimi plecami. Oderwałam się od Moni i spojrzałam na siostrę.
– – Van to Monica, Moni to moja siostra Vanessa.- powiedziałam, a one się przytuliły. Chwilę gadałyśmy do puki nie przeszła Delly.
– Moni jest może mój zacny braciszek?- zapytała i chyba jak na razie mnie, ani Van nie zauważyła.
– Jest, ale nie sam tylko z tą całą Emily.- powiedziała i się skrzywiła. Coś mi się wydaje, że za nią nie przepada.
– Nie no zawsze jak mam do niego sprawę to musi się migdalić z Emily!- krzyknęła wkurwiona blondynka.
– Ryd spokojnie.- powiedziałam podchodząc do niej.
– Lau! Co ty tutaj robisz?- zapytała i popatrzyła na mnie jak na ducha.
– Z tego co wiem to pracuje bo twój braciszek mnie przyjął wczoraj do pracy.- powiedziałam jakby to było normalne. Dziewczyna tylko krzyknęła i mnie przytuliła. Bardzo mocno, za mocno.
– Delly, kochanie dusisz.- ledwo co powiedziałam.
– Dobra Delly puść, bo mi siostrę udusisz!- krzyknęła Vanessa, a blondynka popatrzyła na nią jak na zjawę.
– Vanessa to na prawdę ty?- zapytała i zaczęła obmacywać ją po twarzy(?)
– Tak to ja. Też się ciesze, że cię widzie. Weź mnie już puść!- powiedziała czarnowłosa, a blondi ją puściła, ale zaraz zaczęła ją dusić.
– Rydel puść! Nie dobry piesek! No puść proszę!- darłyśmy się tak z Monicą z 10 minut, aż w końcu z gabinetu wyszedł Ross ze swoją niewiastą. Ross miał rozpiętą koszulę i poczochrane włosy, a ona rozmazaną szminkę i podwiniętą spódnicę do góry. Czy oni się tam pieprzyli? Czy tylko zaczynali, a nasze wrzaski im przerwały? Dobra nieważne. To mnie wcale nie obchodzi. Jest dorosły i może robić co chce.
– Co tu się dzieje i kogo dusi moja siostra?- zapytał rozkojarzony blondyn.
– Twoja siostra właśnie dusi moją siostrę! No co tak stoisz! Zrób coś!- krzyknęłam zrozpaczona, a chłopak tylko podszedł do swojej siostry.
– Delly, Ell przyszedł!- krzyknął jej do ucha, a ta od razu popędziła na górę.
– Czemu ja na to nie wpadłam.- pacnęłam się w czoło, a Ross razem z Monicą zaczęli się ze mnie śmiać.
– Bo nie jesteś mną.- powiedział chłopaka i pokazał mi język.
– Bardzo śmieszne po prost się uśmiałam, że cho cho!- powiedziałam i podeszłam do swojego biurka.
– Vanessa co ty tutaj robisz?- zapytał zdziwiony blondyn.
– Też miło cię widzieć blondi.- odpowiedziała z tą swoją ironią w głosie.
– No też się ciesze, ale co ty tutaj robisz?- zapytał jeszcze raz.
– Przyjechałam odwiedzić moją siostrę i siostrzenicę, a co nie wolno?
– Wolno, ale ja nie rozumiem czemu jesteś w mojej firmie.- no to teraz chyba każdy rozumie o co mu chodzi.
– Chciałam zobaczyć gdzie pracuje moja siostrzyczka, a jak się dowiedziałam, że z wami to was chciałam zobaczyć. Bo nie widzieliśmy się cztery lata.- objaśniła mu, a ja zwijałam się ze śmiech. Choć nawet nie wiem z czego.
– Dobra chodzi tu do mnie.- powiedział i rozłożył szeroko ramiona. Moja siostra tylko popatrzyła na niego jak na idiotę.
– Seri myślisz, że się do ciebie przytulę?- zapytała poważnie Van.
– No w sumie to byś mogła.- powiedział i zrobił smutną minę. Van chyba dała się przekonać, bo się do niego przytuliła.
– Van uważaj, bo jak Riker się dowie to będzie zazdrosny.- powiedziałam, a ona oderwała się od blondyna.
– Bardzo śmieszne!- krzyknęła oburzona. Ross zaczął się śmiać, ale jak Ness na niego się spojrzała to od razu przestał.
– Rossy, kochanie ja będę już szła. Spotkamy się wieczorem prawda?- odezwała się do tej pory milcząca Emily.
– Ta oczywiście.- powiedział i ją pocałował. Łłee to jest obrzydliwe. Chyba zaraz zwymiotuje.
– Fuuuuuuuu. – krzyknęły dziewczyny, a tamci się od siebie oderwali. Emily wyszła.
– Van, a może ty też byś już tak sobie poszła?- zapytałam siostrę.
– E tam u was jest weselej.
– Chce ci tylko przypomnieć, że masz iść za godzinę po Nikole. Nie zapomnij i spieprzaj do domu!- krzyknęłam, a ona z jękiem wyszła.
– Lau możemy porozmawiać?- zapytał Ross.
– Wiesz mam dużo pracy, może później.- powiedziałam, a on poszedł do swojego gabinetu.
– Czemu go unikasz?- zapytała mnie Monica.
– Nie unikam go tylko nie chce z nim gadać.
– Mi się wydaje jednak, że chodzi o to, że ty go nadal kochasz, ale jest ci przykro, że ma narzeczoną. Więc próbujesz go unikać na wszystkie możliwe sposoby. Bo myślisz, że dzięki temu się odkochasz. Powiem ci jedno kochana nie licz na to, że się odkochasz teraz jak przez cztery lata tego nie zrobiłaś.- skończyła mówić, a mnie zamurowało. Skąd ona tyle o mnie i Rossie wie?
– Ja go wcale nie kocham.- powiedziałam pewnie. Choć czuje jakbym sama siebie oszukiwała. I to jest prawda samom siebie oszukuje bo go kocham.
– Wmawiaj to sobie, ale wiedz, że mnie i tak nie oszukasz.- powiedziałam i wyszła po kawę. Ja za to myślałam o tym co powiedziała mi przed chwilą blondynka. Ona może mieć racje z tym, że się nie odkocham. Jak w NY nie dałam przez cztery lata, gdzie go w ogóle nie widziała. To teraz jak będę go oglądać codziennie to tym bardzie się nie odkocham. Po chwili weszła blondynka, ale ja nawet nie zwróciłam na nią uwagi.
– Lari, ktoś do ciebie.- powiedziała, a ja dopiero teraz wróciłam do świata, żywych.
– Nikola skąd się tutaj wzięłaś?- zapytałam, bo tym gościem okazała się moja własna córka.
– Ciocia mnie przywiozła.- powiedziała rozglądając się po pomieszczeniu.
– To gdzie jest ciocia?- zapytałam córkę, ale była tak pochłonięta rozglądaniem się po budynku, że mi nie odpowiedziała.
– Van jest na parkingu, mała jej zwiała, a że mnie wczoraj widziała to jak mnie zobaczyła to podbiegła i poprosiła, żebym ją do ciebie przyprowadziła.- wytłumaczyła mi Monica, a ja się zdziwiłam.
– Kochanie czemu ciocia cię tu przywiozła?- zapytała, gdy dziewczynka przestała rozglądać się po budynku.
– Bo chciałam zobaczyć tatę.- powiedziała, a jak na zawałowanie blondyn wyszedł z gabinetu. – Tatuś!- krzyknęła jak go tylko zobaczyła.
– Cześć misiek. Co ty tutaj robisz?- zapytał Ross trzymając ją na rękach.
– Ciocia mnie przywiozła.- powiedziała uśmiechnięta i jeszcze bardzie wtuliła się w Rossa.
– Zapomniałaś dodać, że po drodze zwiałaś cioci.- powiedziałam, a blondyn popatrzył po mnie zdziwiony. – Co się na mnie tak patrzysz?- zapytałam.
– Jak to zwiała Vance?- zapytał nadal będąc zdziwionym.
– Normalnie matole.- tym razem odezwała się Monica. Po chwili w biurze pojawiła się też Van. Strasznie zdyszana. Co ona maraton przebiegła czy co.
– Nikola ty zdrajco nigdy więcej tak nie uciekaj.- powiedziała Van na jednym tchu i zgięła się w pół.
– Dobra powiedz mi lepiej jak wy się tu w ogóle znalazłyście.
– No bo Nikki zaczęła marudzić, że chce zobaczyć tego białego szczyla. Więc ją przywiozłam, tylko na parkingu mi zwiała.- powiedziała bardzo słabo.
– Ej, ja nie jestem białym szczyle!- oburzył się Ross.
– Jesteś już i zawsze byłeś.- powiedziała jak zawsze miła Van. Ona nigdy go nie lubiła, a tym bardziej jak zaczęliśmy chodzić. Dopiero go tak bardzo znienawidziła jak się dowiedziała o ciąży. Co to się działo.
– Nikola czemu to zrobiłaś?- zapytałam kucając przy córce.
– Bo chciałam zobaczyć tatę, a wy mi obiecałyście, że go dzisiaj zobaczę więc chciałam teraz.- powiedziała i się słodko uśmiechnęła.
– Kochanie, ale tata by przyszedł na wieczór.- powiedziałam, a Ross spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. -No co cię tak patrzysz?- zapytałam, bo zaczął mnie wkurzać.
– Nic tylko tak jakoś. Nikki, ale mama ma rację bym do was przyszedł, ale później. Więc teraz zmykaj z ciocią do domu, a ja do ciebie przyjdę na wieczór.- powiedział, a mała tylko kiwnęła głową i go przytuliła.
– No do chodzi idziemy.- powiedziała Van już normalnym głosem. Nikki tylko jeszcze mnie przytuliła i wyszła razem z Van.
– Lau możemy porozmawiać?- zapytał mnie chłopak.
– Tak jasne.- powiedziałam i poszłam z nim do jego gabinetu.
– To co tam u ciebie?- zapytał jak jakiś idiota.
– Wiesz jak to nic ważnego to muszę iść.- powiedziałam i już chciałam wyjść, ale mnie zatrzymał.
– Chciałem wiedzieć czemu mnie unikasz.- powiedział, a ja się zdziwiłam.
– Ja cię nie unikam tylko próbuje pracować.- znów próbowałam wyjść, ale tym razem pociągnął mnie do siebie za rękę. Wylądowałam między jego nogami, a on opierał się o biurko. Byliśmy blisko siebie, za blisko na moją wole. Jeszcze do tego spojrzał mi w oczy. Tak jeszcze tego brakowało.
– Niezmiernie mnie podniecasz w tych ciuszkach.- powiedział i nie czekając na moją odpowiedzi po prostu mnie pocałował. Na początku nie oddawałam pocałunku, ale po jakiś czasie poddałam się i oddałam jego namiętne pocałunki. Całowaliśmy się coraz namiętniej, a blondy położył swoje dłonie na moich pośladkach i zaczął je ściskać. Ja nie byłam mu dłużna bo po chwili zaczęłam rozpinać mu koszule i jeździć palcami po jego nagim już torsie. Rossowi chyba znudziła się zabawa moimi pośladkami, bo zaczął rozpinać mi koszule. Nie wiem jak by się to skończyło gdyby ktoś nie zapukał do drzwi.
– Kurwa!- krzyknął i zaczął zakładać koszule. Ja zrobiłam to samo.
– Proszę!- powiedział bardzo zły.
– Nie chcę przeszkadzać, ale twoja narzeczona zaraz tu będzie.- powiedziała Monica i wyszła.
– To nigdy więcej ma się nie powtórzyć.- powiedziałam oschle i zanim wyszłam usłyszałam głos chłopaka, który mówi „podobało jej się”. Zarumieniłam się i wyszłam. Akurat jak wchodziłam minęłam się z Emily. Zaczęła mi się dokładnie przyglądać, a ja bez słowa wróciłam do swojej pracy. Po jakiejś godzinie wyszli z gabinetu w takim samym stanie jak rano. Ten debil, albo jest nie wyżyty, albo po prostu głupi. Oczywiście dziewczyna zanim wyszła musiała namiętnie go pocałować. Monica, żeby na to nie patrzeć po prostu wyszła, a ja musiałam zostać. Po jakiś 15 minutach wreszcie się od siebie odessali, a wielka pani wyszła. Blondyn jak tylko jego pani odeszła podszedł do mnie. Nachylił się i zaczął namiętnie całować po szyj. Na początku się poddałam, ale po chwili sobie przypomniałam, że zaraz wróć Monica. Odepchnęłam go od siebie delikatnie, a on popatrzył na mnie zdziwiony.
– Zaraz Monica wróć.- powiedziałam, a on jakby zrobił się zawiedziony. Nachylił się jeszcze raz i pocałował delikatnie, ale tym razem w usta.
– Blondi weź się opanuj.- powiedziałam odpychając go mocniej. On tylko się zadziornie uśmiechnął i poszedł do siebie. Po chwili wróciła Monica.
– Laura jak chcesz to możesz już iść do domu.- powiedziała i się od mnie uśmiechnęła.
– Dziękuje.- powiedziałam i całując ją w policzek wyszłam. Ciekawi mnie mina Rossa jak zobaczy, że mnie już nie ma. Do domu dotarłam szybko.
– Mama, a gdzie tata?- zapytała Nikola mocno mnie tuląc.
– Tata przyjdzie później, a teraz chodzi idziemy robić naleśniki. Gdzie jest ciocia?- udałam się z małą do kuchni.
– Ciocia jest w salonie z moim nowym wujkiem.- powiedziała ucieszona blondyneczka.
– Kochanie, a jak ten wujek ma na imię?- spytałam stawiając córkę na stole.
– Riker chyba, nie, tak na pewno Riker i jest podobny do tatusia.- powiedziałam znów się do mnie przytulając. Wzięłam ją na ręce i udałam się z nią do salonu.
– Co się tu tutaj dzieje?- zapytałam niby zadziwiona. Haha ich miny były nie do opisania.
– Laura co ty tak wcześnie?- zaczęła moja siostra.
– Też się ciesze, że jestem wcześniej w domu.- powiedziałam ironicznie.
– Mamusiu miałyśmy zrobić naleśniki.- powiedziała Nikki.
– Zaraz kochanie dobrze?- spytałam, a ona jeszcze bardzie się we mnie wtuliła.
– Van, ale przecież to twoje dziecko i nie wróciłaś z Laurą.- powiedział Rik.
– Wiesz co dzięki. Też miło cię widzieć.- powiedziałam sarkastycznie. Co on sobie myśli.
– Sorry mała, na chodzi przytul się.- powiedział rozkładając ramiona.
– Teraz zapomnij o misiaczku.- powiedziałam i pokazałam mu język.
– Dobra Van powiedz mi o co tu chodzi.- próbował dalej dowiedzieć się prawdy od mojej siostry.
– Bo Nikola wszystko zawaliła. No dobra Nikola to córka Laury i Rossa. Lau wróciła tylko z Nikolom do LA, a ja do nich przyjechałam wczoraj. Tyle.- wytłumaczyła na jednym tchu.
– Jak to Rossa i Laury?- zapytał jak kompletny idiota.
– Normalnie nie wiesz skąd się dzieci biorą.- ale on jest żałosny.
– Dzieci przynoś bociek!- krzyknęła uradowana Nikki wciąż na moich rękach.
– Okay, mała złaś, bo mi ręce zaraz odpadną.- powiedziałam i ją postawiłam.
– Ross o tym wie?- to serio idiota, a pomyśleć, że on jest najstarszy z Lynchów.
– Jakby nie wiedział to bym ci nie mówiła.- powiedziała już wpieniona Vanessa.
– Dobra tak tylko pytam.- Van już chciała coś powiedzieć, ale przeszkodził jej dzwonek do drzwi. Nikola w podskokach poszła otworzyć.
– Tata!- krzyknęła i rzuciła się mu na szyję. Niestety nie był sam tylko z tym pasztetem.(co z tego, że ona jest ładna).
– Cześć mała i Lau.- powiedział i chciał pocałować mnie w policzek, ale się szybko odsunęłam.
– Cześć Ross i. – tutaj się zacięłam bo chciałam, żeby chłopak nas sobie przedstawił.
– No tak Lau to Emily moja narzeczona, Emily to Laura matka mojej córki i moja przyjaciółka.- powiedział i się do mnie uśmiechnął, a blondynka podała rękę.
– Wchodzicie do środka.- powiedziałam i ich wpuściłam. – Nikki zawołaj ciocię.- powiedziałam, a mała pobiegła do salonu. My poszliśmy do kuchni.
– Miałam właśnie robić naleśniki. Skuście się?- zapytałam.
– Jak twoje to zawszę.- powiedział uśmiechnięty Ross.
– Już nie przesadzaj twoje są lepsze. Emily, a ty?- próbowałam być miła, chodzi nie za dobrze mi to wychodziło.
– Nie dzięki jestem na diecie.- powiedziała jak jakaś dama i złapała blondyna za rękę. Po chwili do kuchni wbiegła Nikola.
– Gdzie ciocia?- spytałam.
– Powiedziała, że jak chcesz ją zabić to tylko i wyłącznie przy świadkach. Choć nie wiem co to znaczy.- powiedziała i usiadła Rossowi na kolanach.
– Vanessa dupa do góry chłoptasia za rękę i do kuchni natychmiast! Bo inaczej cie serio zabije!- krzyknęłam, a para była po chwili w kuchni. Jakie było zdziwienie Rikera i Rossa jak siebie zobaczyli.
– Co wy/ty tu robisz?- zapytali w tym samym czasie.
– Ja przyszedłem odwiedzić córkę, a Emily chciała ją poznać, a ty?- powiedział Ross na luzie.
– Ja przyszedłem zobaczyć się z Vanessą.- powiedział i objął. To był jego błąd, bo wam za to dala mu w pyśka.
– Widać, że nie za bardzo się cieszy.- powiedziała śmieją się Emily.
– Ta, a Ross jakoś nie jest zadowolony z wizji życia u twojego boku.- powiedział starszy blondyn, a ja z Vanessą zaczęłyśmy się z tego śmiać.
– Odszczekaj to szczylu.- powiedziała groźnie.
– Nie mam zamiaru.- powiedział i dalej się śmiał.
– Rossy powiedz mu coś bo on mnie obraża.- powiedziała, a Ross sam się z tego śmiał. Serio ona jest taka głupia.
– Wiesz co Emily myślę, że on cie w ogóle nie obraził.- powiedziała Van zanosząc się śmiechem.
– Ross wychodzimy!- krzyknęła cała czerwona ze złości Emily.
– Ja nie chce, żeby tata już szedł.- powiedziałam Nikola ze łzami w oczach, a Ross i ja od razu spoważnieliśmy.
– Kochanie, ale ja nigdzie nie idę, nie płacz.- powiedział i ją przytulił, a ja uśmiechnęłam się lekko na ten widok.
– Rossy, ale ja tu nie będę siedzieć jak ktoś mnie obraża.- dalej mówiła swoje ta dziewoja.
– No to idź droga wolna.- powiedziała jej Van. Dziewczyna już się zamknęła i usiadła obrażona. Wreszcie zaczęłam robić naleśniki. Gdy już wszyscy byli najedzeni (oprócz Emily, bo nie jej takich tłustych rzeczy). Zaczęliśmy się bawić z Nikolom, znów bez Emily bo mówi, że nie chce się pobrudzić. Przecież to widać, że ona nie lubi dzieci, a Ross chce mać dużą rodzinę. Czemu jest z nią to ja nie wiem.
– Lau, Nikola usnęła.- z moich rozmyślań wybudził mnie cichy głos Rossa przy moim ucho. Nie kontrolując sama siebie uśmiechnęłam się.
– Chodzi pokaże ci gdzie ją masz położyć.- powiedziałam i poszłam w stronę schodów, a on za mną. Gdy doszliśmy do pokoju małej blondyn położył ją na łóżku, a ja patrzyłam na to z uśmiechem. Ross w pewnym momencie stanął za mną i przytulił od tyłu.
– Na dole jest twoja narzeczona.- powiedziałam szeptem, choć nie chciałam, żeby mnie puszczał.
– Ona i tak tutaj nie wejdzie.- powiedział mi na ucho i pocałował w kark. Było mi w jego ramionach tak dobrze jak nigdy. Znów czułam się bezpiecznie. Moje prze myślenia znów przerwał chłopak. Tylko tym razem odwracając mnie do siebie przodem.
– Kocham cię.- szepnął mi na ucho i mnie pocałował. Całowaliśmy się zupełnie inaczej niż w jego gabinecie. Teraz całowaliśmy się delikatnie. Całowalibyśmy się zapewne dłużej gdyby nie kroki na schodach. Szybko się od siebie oderwaliśmy. Jak się okazało była to Van, którą przysłała Emily. Szybko zeszliśmy na dół. Chłopaki i ta wiedźma zaczęli się zbierać. Riker mnie przytulił, a Vanesse pocałował w policzek. Coś się tu kroi. Ross za to Ness przytulił, a mnie przytulił szepcząc na ucho ciche „Kocham cię” i jeszcze mnie pocałował w policzek. Mam nadzieje, że nikt nie widział moich rumieńców bo by było źle.
– Lau co jest między tobą, a tą blond wycieraczką?- zapytała, gdy już wyszli.
– Mogę cię zapytać o to samo, a teraz idę spać. Dobranoc.- powiedziałam i poszłam do góry.
– Mów co chcesz ja i tak wiem swoje!- usłyszałam jeszcze głos Vanki i poszłam do łazienki. Szybko się umyłam i poszłam spać.

Hej rozdział mam nadzieje, że wam się podobał, ale nie o tym chciałam powiedzieć. Chciałam przypomnieć o konkursie na OS. Tak sobie myślałam i doszłam do wniosku, że prze duże czas do 16 lutego, ponieważ jak na razie mam jedną prace, a bardzo mi zależy na tym, żebyście przysłali swoje prace. Nie muście prowadzić bloga, a ni nic. Tylko proszę przysyłajcie na ten adres: [email protected] Proszę czekam do 16 lutego.

niedziela, 1 lutego 2020

Rozdział 5

Proszę rozdział dodaje dzisiaj bo na tygodniu chyba nic nowego się nie pojawi. Ferie mam dopiero za dwa tygodnie. Ja umrę w tej szkole, ale tyle dobrego, że już niedługo mam ferie. Mam nadzieje, że w ferie będę miała jak wstawiać rozdziały i wstawiać je będę częściej. To piszcie jak wam się podobają moje wypociny, a jak nie podobają to też piszcie.

(ZAKOŃCZONY) Raura – Really Story

Strona główna

środa, 25 lutego 2020

One Shot

Dwa miesiace pozniej

Nie to nie mozliwe. Ja nie moge byc w ciazy. Nie nie moge. Dobra faktem jest, ze jestem w ciazy w drugim miesiacu, a z Joshem nie spalam pol roku. Nie to nie mozliwe nie moge byc w ciazy z Rossem. W sumie z tego co pamietam to sie nie zabespieczalismy. Nie to nie mozliwe. No dobra mozliwe, ale co ja teraz zrobie. Za miesiac biore slub, a do Van nie zadzwonie to wyjdzie na jej. Co prawda nie moge wymazac z pamieci Rossa i za kazdym razem co Josh chce nie pocalowac to widzie twarz Rossa. Czasami chce do niego zadzwonic, ale wiem, ze nie bedzie chcial ze mna gadac. O mamusiu jak kocham Rossa nie Josha, ale Ross nie chce nie znac. Moje przemyslenia przerwal odglos otwieranych drzwi.
– Kochanie jestes?- zapytal od progu brunet.
– W salonie.- powiedzialam, a chlopak wszedl i mnie chcial pocalowac. No wlasnie chcial odsunelam sie w ostatniej chwili.
– Co sie stalo?- zapytal, a ja juz wiedzialam ze musze mu o tym powiedziec.
– Jestem w ciazy.- powiedzialam, a na jego twarzy pojawil sie lekki usmiech.
– Tak bede tata!- krzyknol i mnie podnius. Troche jest mi smutno, ze musze zgasc jego radosc, ale nic na to nie poradze.
– Josh poczekaj musze ci powiedziec cos waznego.- powiedzialam, a on od razu mnie postawil.
– Cos jest z dzieckiem nie tak?- zapytal przestraszony.
– Nie z dzieckiem wszystko w pozadku.- powiedzialam.
– To o co chodzi?- zapytal juz spokojnej. Wzielam gleboki wdech.
– To nie jest twoje dziecko.- powiedzialam szybko.
– Jak to nie moje dziecko?- zapytal zdziwiony.
– Nie jest dla ciebie dziwne, ze spalismy ze soba pol roku temu, a ja jestem w drugim miesiacu.- powiedzialam, a on chyba sie teraz zkapnol.
– To jak nie moje to powiesz mi z kim mnie zdradzilas?- zapytal bardzo spokojnie co mnie zdziwilo.
– Pamietasz jak dwa miesiace temu wrociala rano do domu?- zapytalam, a on pokiwal glowa.- Powiedzialam ci wtedy, ze bylam z przyjaciolmi i siostra. Tam troche wypilam z Rossem. I tak jakos wyszlo, ze powiedzial, ze nie posci mnie do domu tak pozno i w takim stanie. I tak od slowa do slowa zaczelismy sie calowac, a dalej ci juz nie bede opowiadac.- skonczylam mowic, a Josh patrzyl na mnie jakbym byla z innego swiata.
– To ten Ross przez ktorego tutaj przyjechalas?- zapytal po chwili.
– Tak to ten sam.- powiedzialam i chcialam wyjsc, ale mnie zatrzymal.
– Dobra nie wazne. Za miesiac bierzemy slub, a dziecko bede kochal jak swoje.- powiedzial i chcial mnjd przytulic, ale sie wyrwalam.
– Ty chyba nie rozemiesz. Ja chce to dziecko wychowac z Rossem, bo go kocham. Przpraszam, ze ci to mowie, ale my do siebie nie pasujemy. Jestes dla mnie kims wyjatkowym, ale nie tak jak Ross. Ja go nigdy nie przestalam kochac, a ty byles tylko pieprzonym zapychaczem. Nie chce cie ranic, ale musialam zajsc z nim w ciaze, zeby sobie uswiadomic, ze nadal go kocham. Przepraszam, ale wracam do LA. Jestes dobrym chlopakiem, ale ja nie jestem dziewczyna dla ciebie.- powiedzialam szybko zabralam walizki i wyszlam nawet na niego nie patrzac. Pojechalam na lotnisko, a stamtat prosto do domu. Caly lot przespalam. Obudzil mnie komunikat i londowaniu. Z lotniska udalam sie do mojego starego domu, bo z tego co wiem od Van to nadal tam mieszka. Do domu dorlam o 18. Weszlam uzywajac swoich kluczy, ktore zawsze mialam przy sobie. Nic sie tu nie zmienilo. Skierowalam sie do swojego pokoju. Tam tez sie nic nie zmienilo. Bylam zmeczona wiec szybko walnelam sie na lozko i zasnelam. Nie wiem ile spalam, ale obudzily mnie szepty z progu drzwi. Otworzylam oczy i popatrzylam w tamta strone. W drzwiach staly Van i Delly.
– O obudzilas sie.- powiedziala Delly jak zobaczyla, ze sie podnosze.
– Na to wyglada.- powiedzialam jeszcze zaspanym glosem.
– Laura czemu wrocilas ten twoj ukochany ci cos zrobil?- zapytala Vanessa podchodziac do lozka.
– Nie. Juz nie jestesmy razem.- powiedzialam.
– Jak to?- zapytala tym razem Rydel.
– Nie ma z wami reszty?- spytalam dla upewnienia.
– Nie jestesmy same mozesz mowic.- powiedzialy, a ja wzielam gleboki wdech.
– Ross wam mowil co miedzi nami zaszlo?- zapytalam, a blondynka tylko kiwnela usmiechnieta glowa.
– Co bo ja wtedy spalam?- dopytywala sie Van.
– Przespali sie ze soba!- krzyknela zadowolmona blondyna.
– Dobra nie rozumiem twojej radosc, ale okay. Mow dalej.- powiedziala Van i sie do mnie usmiechnela.
– Chodzi o to, ze ja jestem w ciazy.- powiedzialam, a dziewczyny pisnely i rzucily sie na mnie. Dobrze, ze siedzialysmy na lozku, bo bym zaliczyla bokesny upadek.
– Ale z Rossem prawda?- zapytala Rydel.
– Kochanie widac, ze ty jestes naturalna blondynka. Jakby nie byla z Rossem to by nie wracala.- wyreczyla mnie siostra w tlumaczeniu blondynce.
– A no tak. Sorrka, ale ty go kochasz prawda?- zapytalam.
– Tak kocham i nigdy nie przestalam. Tylko blagam nie mowcie chlopaka, a tym bardziej Rossowie.- powiedzialam.
– Laura wiesz, ze nie ukryjesz tego przed Rossem i musisz mu o tym powiedziec?- Van zaczela bawic sie w moja mame.
– Wiem, ale on jak na razie nie chce mnie znaci.- powiedzialam i sposcilam glowe.
– Co ty za glupoty gadasz. Na koncertach co w drogiej fance widzial ciebie. Kobieto on cie kocha!- krzyknela Delly i gdzies wybiegla.
– Gdzie ona pobiegla?- zapytalam lekko zdziwiona.
– Pewnie powiedziec cos Rossowi, zeby tu przyszedl to ja tez sie ulotnie. Powodzienia!- krzyknela i wyszla. Po jakis 10 minutach uslyszalam otwierajace sie drzwi. Szybko wstalam z lozka i poprawiajac wlosy zeszlam na dol. W kuchni stal Ross i ewidentnie czegos szukal. Stal do mnie tylem wiec mnie nie zobaczyl.
– Pomoc ci w czyms?- zapytalam nadla stojac w progu. On nadal sie nie odwrocil tylko zaczol gadac cos do siebie pod nosem.
– Jak mnie obrazasz to powiedz glosniej bo nie slysze.- powiedzialam cicho sie smiejac. Chlopak strasznie szybko odwrucil.
– Laura?- zapytal mrurzac oczy.
– Tak to ja, a tobie cos do oka wpadlo, bo tak mrurzysz?- zapytalam podchodziac do niego.
– Nie, ale ty jestes tu naprawde czy snie, albo Van znowu sobie ze mnie jaja robi?- zapytal nadla nie wierzac, ze to ja.
– Nie no serio ja chyba do niej, az tak podobna nie jestem, a pozatym nie dotchnela bym Rikera palcem.- powiedzialam obuzona, a blondyn zaczol sie smiac. Chyba juz uwierzyl.
– Dobra wierze, ze to ty.- powiedzial, a ja podskoczylam zadowolona.
– No nareszcie! Jakbys nie wierzyl to chyba bym cie pocalowala, zebys uwierzyl!- krzyknelam, a Ross usmiechnol sie slodko i do mnie podszedl. Zlapal mnie w talii i przyciagnol do siebie.
– Mam tylko jedno pytanie.
– Jakie?- powiedzialam galiac sie w jego oczy.
– Ten twoj narzeczony nie przyjechal z toba?- zapytal, a ja sie usmiechnelam.
– Jaki narzeczony jak ja nawet chlopaka nie mam.- powiedzialam udajac smutek. Ross tylko sie cicho ucieszyl i mnie w koncu pocalowal. Calowalismy sie dosyc dlugo, ale w koncu musialam to przerwac.
– Co jest?- zapytal zdziwiony.
– Musze ci cos powiedziec.
– O co chodzi?- zapytal tak troche przestraszony. Ja wzielam gleboki oddech.
– Kurde nie wiem jak ci to powiedziec!- krzyknelam, a blondyn znowu sie zasmial.
– Powiedzi normalnie. Przeciez nic ci nie zrobie.- powiedzial i zlapal mnie jednom reka za podbrudek i podnusl tak zebym spojrzala mu w oczy. Dodalo mi to otuchy. Wzielam gleboki oddech i zaczelam mowic.
– Bedziesz tata, bo jestem w ciazy.- powiedzialam i czekalam na jego reakcje.
– Jaa, bede tata? Ty masz tam male dziecko?- byl w bardzo duzym szoku, a przez slowo tam mial na mysli brzuch.
– Tak i tak.- powiedzialam, a Ross chyba to sobie wszystko przyswojl, bo porwal mnie w swoje ramiona i zaczol mna krecic.
– Bede tata!!- krzyknol na cale gardlo, a ja nie moglam wytrzymac ze smiechu.
– Widzie, ze sie cieszysz.- powiedzialam, a on mnie postawil i pocalowal. Calowalibysmy sie o wiele dluzej gdyby nie smiechy naszej rodzinki.
– Mowilam, ze wszystko bedzie dobrze. Jak oni razem slodko wygladaja!- zawyla Alex.
– Dziewczyny mialyscie im nie mowic. Nigdy wiecej wam nie zaufam.- powiedzialam obuzona, a Ross mnie przytulil.
– Ja chce byc chrzesna!- krzyknela zadowolona Alex.
– To ja chrzesnym!- zglosl sie RyRy. Co mnie zdziwilo. I tak sie konczy ta historia. Jestem mama slicznego chlopca o imieniu Tobby. I za dwa tygodnie wychodzie za Rossa. Wreszcze jestem szczesliwa. Z Joshem nie mialam kontaktu i wcale na tym nie uboloewam. Z tego co wiem to rodzina brunete mnie znienawidzila, bo biedaczek powiedzial jaka to ja zla, a on taki dobry dla mnie. Dobra koncze te smuty, bo ide z dziewczynami na zakupy.

Hej, tak jak obiecałam dzisiaj dodaje OS. Z góry przepraszam za błędy i w ogóle, ale pisałam na telefonie i nie mam siły poprawiać. Tak więc mam nadzieję, że się podoba i komentujcie.

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Like this post? Please share to your friends:
Podstawy handlu dla początkujących

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: