3 Powody Dla Ktorych Spolki Dywidendowe Sa Lepsze

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

3 Powody Dla Których Spółki Dywidendowe Są Lepsze

Istnieją trzy główne powody, które sprawiają, że akcje dywidendowe, jako całość, mają tendencję do osiągania lepszych wyników niż spółki bez dywidendy. Przyjrzyjmy się każdemu z nich z osobna.

Istnieje obszerny zbiór analiz pokazujących historyczny długotrwały trend spółek dywidendowych, które są lepsze od spółek nie wypłacających dywidendy. Wprawdzie kilka procentów tu lub tam nie brzmi najlepiej, ale należy wziąć pod uwagę, że inwestor oszczędzający 10 000 zł rocznie, zarabiający 7%, po 30 latach otrzymałby 761 000 zł. Analogiczny inwestor zarabiający 9% rocznie otrzymałby 1 326 000 zł. Te dodatkowe 2% rocznie oznacza prawie podwojenie majątku.

Posiadając akcje masz prawo do udziału w zyskach osiąganych przez spółkę. Jeśli posiadasz 100 akcji lokalnej restauracji, która wyemitowała ich 1000 – jesteś właścicielem 10% nie tylko firmy, ale i jej zysków.

Restauracja może podjąć decyzję o zatrzymaniu tych zysków w celu rozwinięcia działalności albo może przekazać wszystkie lub niektóre z tych zysków bezpośrednio Tobie. Kiedy zyski są wysyłane do właścicieli nazywa się je dywidendami.

Akcje dywidendowe mają wyższe zyski niż akcje bez dywidendy

Istnieje wiele estymacji i założeń w rachunkowości, które umożliwiają kierownictwu łatwe tworzenie rachunku zysków i strat, który wygląda na wyższy lub niższy od rzeczywistego.

To właśnie tam na ratunek przychodzą dywidendy. Jedną z rzeczy, której nie można podrobić są płynne zielone środki pieniężne, które można wepchnąć do kieszeni lub wpłacić do banku. Kiedy wypłata dywidendy pojawia się na Twoim koncie maklerskim, środki są Twoje. Możesz je wydać, przekazać na cele charytatywne, ponownie zainwestować lub dodać do swoich oszczędności.

Tak więc firmy o ugruntowanej historii ciągłego zwiększania wypłat dywidend, chwalące się konserwatywnie finansowanymi bilansami, zarabiają realne pieniądze.

Dywidendy podtrzymują akcje podczas załamania rynku

Podczas poważnych załamań na rynku, akcje z silną dywidendą utrzymują się znacznie lepiej niż akcje spółek nie wypłacających dywidendy. Wynika to z czegoś, co nazywa się „yield support”.

Wyobraź sobie, że masz portfel o wartości 400 000 zł. Jednak posiadasz tylko udziały w dwóch spółkach, a każde z nich są warte 200 000 zł.

Pierwsza spółka, Berkshire Hathaway jest jedną z najsilniejszych finansowo firm w historii. Jest właścicielem prawie 100 dużych korporacji zaangażowanych we wszystko. Od budownictwa, mebli i ubezpieczeń po bankowość, napoje bezalkoholowe i biżuterię. Posiada gazety i sklepy ze słodyczami, dostawców sprzętu rolniczego i linię kolejową. Jednak Berkshire Hathaway nie wypłacił dywidendy od lat sześćdziesiątych.

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Druga spółka, Johnson & Johnson ma taką samą wielkość jak Berkshire Hathaway, ale koncentruje się na trzech głównych gałęziach przemysłu: farmaceutyce, urządzeniach medycznych i produktach konsumenckich związanych ze zdrowiem. W czerwcu 2020 r. posiadasz 413 akcji Johnson & Johnson o wartości 121 USD za akcję. Czyli łącznie około 200 000 zł. Każda z tych akcji wypłaca dywidendę gotówkową w wysokości 3,60 USD rocznie. Jest to stopa dywidendy w wysokości 2,98% w stosunku do aktualnej ceny rynkowej. Oznacza to, że każdego roku otrzymujesz gotówkę w wysokości 6 000 zł przed odliczeniem podatków.

Wyobraź sobie, że świat się rozpada. Inwestorzy wpadają w panikę. Istnieje masowy chaos. W ciągu jednej nocy rynek akcji załamuje się o 50%.

Teraz cały twój portfel jest wart tylko 200 000 zł. Masz 200 000 zł strat. Twoje akcje Berkshire Hathaway są warte 100 000 zł, tak jak i akcje Johnson & Johnson – 100 000 zł.

Jednakże, akcje Johnson & Johnson nadal wysyłają 3,60$ za akcję każdego roku. Oznacza to, że stopa dywidendy wynosi obecnie 6,6%. Uwaga: Firmy mogą, w przypadku kłopotów zredukować wypłatę dywidendy. Jednak najsilniejsze firmy z dumą utrzymują dywidendy, a nawet zwiększają wypłatę każdego roku.

Jeśli istnieją inwestorzy z wolnymi środkami, istnieją szanse, że zostaną przyciągnięci do tego zwrotu z dywidend i kupią akcje Johnson & Johnson. Dzięki temu możliwe jest podwyższenie ceny akcji i stabilizacja.

Proszę to połączyć z własną ludzką naturą. Jeśli musiałbyś sprzedać akcje, aby uzyskać gotówkę – z której spółki najpierw zrezygnujesz? Berkshire Hathaway czy Johnson & Johnson? Pierwszym z nich nie wysyła Ci pieniędzy. Druga przesyła Ci 6 000 zł rocznie. Jak sprzedasz te akcje, dywidendy również się skończą.

Większość inwestorów zatrzymuje spółki, które wysyłają im dywidendy. Realne pieniądze wysyłane bezpośrednio na konto są bardzo atrakcyjne, zwłaszcza gdy świat wokół ciebie się rozpada. Ci, którym udało się przetrwać straty, mogliby nawet wykorzystać ten dochód uzyskany z dywidend do sfinansowania zakupu innych tanich akcji. Dzięki temu wzrośnie ogólna liczba firm w ich portfelu.

Czy wiesz, że już teraz możesz…?

3 Powody Dla Ktorych Spolki Dywidendowe Sa Lepsze

Jak wybieram spółki DIV

Portfel dywidendowy jest dla mnie czymś zupełnie nowym, więc musiałem sobie stworzyć pewne zasady, którymi będzie się rządził. Podobne zasady będą obowiązywać w portfelu DIV w PPCG Stock. W skrócie chodzi o to, żeby kupić tanio wartościową spółkę, która ma zdrowe fundamenty, dobrze zarabia, wypłaca regularnie dywidendę, nie jest przewartościowana na tle rynku/indeksu. Jednocześnie dla takiej inwestycji chciałbym sobie dać szansę na wzrost wartości kursu akcji w dłużej perspektywie.

Zdaję sobie sprawę, że powyższe wymagania są dość wyśrubowane, zwłaszcza na GPW, gdzie spółek jest relatywnie mało w porównaniu choćby do DAX, czy SP500. Są to jednak moje warunki brzegowe i traktuję je jako filtr, odsiewający ziarna od plew. Zobacz, w jakich etapach staram się zidentyfikować kandydata do portfela DIV.

Etap 1: Podstawowa ocena wskaźników

W tym etapie zależy mi na znalezieniu spółki, która nie jest przewartościowana. Oznacza to niski współczynnik P/E oraz P/BV. Ten pierwszy najlepiej, jakby był o 50% poniżej średniej dla rynku lub indeksu, do którego wchodzi spółka. P/BV powinien być niższy od 1.

Zwracam też uwagę na EPS. Powinien być jak największy, co oznacza, że z każdej złotówki zainwestowanego kapitału spółka generuje dużo zysku. Im więcej ponad 1, tym lepiej.

Przykładem jest spółka MXC. C/Z jest 4,41, czyli sporo poniżej średniej rynku (ok. 10-11). C/WK też jest poniżej 1, a EPS powyżej 4. Przy okazji jest adnotacja o wysokiej stopie dywidendy, ale o tym w dalszej części artykułu.

Etap 2: Regularna dywidenda

Potem sprawdzam, czy spółka wypłaca regularną dywidendę. Nie powinno być przerw, a jeśli już, to tylko okazjonalne. Odrzucam też spółki, które w przeszłości robiły splity i emitowały prawa poboru. To tylko rozwadnia akcjonariat i stwarza problemy z pchaniem ceny w górę w przyszłości. Poza tym najczęściej splity wiążą się z tym, że spółka nie może utrzymać płynności. Emisja prawa poboru dla mnie oznacza, że spółka nie może pozyskać kapitału (brakuje jej pieniędzy) i musi emitować akcje, by ściągnąć z rynku kapitał. To już informacja o potencjalnym problemie.

Przykładem regularnej dywidendy jest Ambra.

Etap 3: Profil działalności

Najlepsze dla mnie są spółki, które zaspokajają pierwsze potrzeby i produkują lub sprzedają dobra szybko zbywalne, które szybko rotują i się zużywają. Dobre są też spółki, które mają unikalne technologie/produkty, na które może być duży popyt i niska konkurencja. Problematyczne są dla mnie spółki, które zajmują się czymś, co sprzedaje się w niewielkich ilościach, jest bardzo drogie i popyt na to jest ograniczony. Przykładem jest Rafako, które produkuje przetwornice pary. Nie co dzień buduje się elektrociepłownia, więc popyt na produkty firmy jest ograniczony, a te nie zużywają się tak szybko, jak chociażby buty. Nie są to produkty masowe.

Przykładem spółki, której profil mi odpowiada, ponownie jest Ambra. Zajmuje się sprzedażą i dystrybucją alkoholi. Ludzi pili, piją i będą pili, więc rynek zbytu zawsze będzie. Zwłaszcza w kryzysie ;)

Etap 3: Akcjonariat

Zdecydowanie – moim zdaniem – powinny być obecne fundusze. Po pierwsze oznacza to często, że spółka płaci regularną dywidendę. Po drugie, dzięki funduszom może być mniej problemów z płynnością. Po trzecie zapewniają popyt na akcje w różnej skali, ale większy, niż gdy ich nie ma. Dodatkowo w czasie hossy ludzie kupują jednostki funduszy, a ich składki są transferowane do spółek w postaci zakupów akcji. Fundusze chętniej kupują akcje, które już mają w portfelu.

Znów podoba mi się Ambra, gdzie mamy sporo funduszy i część z nich doważa akcje. Ponadto jest względnie niski FF, co oznacza, że trzeba będzie mniej kapitału, by pchać kurs akcji w górę.

Etap 4: Kalkulacja dywidendy

Mam do tego zrobiony specjalny arkusz, gdzie na podstawie średniej dywidendy z ostatnich lat wyliczam sobie średnią dywidendę w PLN i sprawdzam, ile będę miał rentowności pasywnego dochodu. Kalkulację robię dla docelowej ceny, przy której chciałbym kupić akcje. Interesuje mnie dywidenda na poziomie min. 8-10% lub wyżej. Dlaczego tyle? Bo jest to stopa nominalna. Muszę uwzględnić jeszcze podatek 19% (pobierany automatycznie w momencie zaksięgowania dywidendy przez DM). Zakładając, że spółka wypłaca dywidendę np. 10% nominalnie, obliczam sobie realną stopę. Można skorzystać z kalkulatora dostępnego w sieci lub liczyć na piechotę.

Kalkulacja realnej dywidendy

Przy założeniu zainwestowania w akcje 10 000 zł i nominalnej stopie dywidendy ok. 8%, realnie z uwzględnieniem podatku i inflacji będę miał nie 800 zł, ale niecałe 419 zł realnej siły nabywczej za rok (inflacja za sierpień 2020 to 2,2% wg NBP). Musze więc celować w maksymalną stopę dywidendy. Taką osiągnę, kupując tanio akcje spółki, której cena rośnie i nominalnie może wypłacać większą dywidendę z coraz wyższych zysków. Dzięki wysokiej stopie dywidendy szybciej zwraca mi się też inwestycja w akcje.

Etap 5: Analiza wykresu

Dopiero na tym etapie patrzę na wykres spółki w skali miesięcznej i szukam potencjalnych obszarów akumulacji z odpowiadającą mi ceną. Jak widzisz, to, od czego sam jeszcze kilka miesięcy temu zaczynałem inwestycję, teraz jest na samym końcu całego procesu analizy spółki.

Na wykresie M1 szukam ważnego dołka w trendzie wzrostowym – najlepiej sporo poniżej bieżącego kursu i szczytu. W tym obszarze będą szukał – o ile cena tam dojdzie w czasie korekty – sygnałów akumulacji. Jeśli się pojawią, a po nich będzie sygnał kupna wg mojej metody inwestowania długoterminowego, wtedy dopiero mogę się zdecydować na zakup akcji do portfela DIV.

Np. dla CEZ jest to poziom ok. 44 zł.

Podsumowanie

Poświęcam teraz znacznie więcej czasu elementom innym niż wykres, bo zamiast spekulacji krótkoterminowej i próby zarobku na szybkim wzroście kursu, szukam możliwości zbudowania portfela aktywów, który nie tylko będzie miał szansę zyskiwać na wartości. Ma mi też zapewnić jakiś – rosnący w czasie – strumień pasywnego dochodu. Przeznaczę go w początkowym etapie na powiększanie aktywów, by uzyskać efekt kuli śnieżnej i wykorzystać procent składany.

Ważne jest dla mnie, aby maksymalizować efektywność inwestycji w kilku obszarach (nie tylko w strefie zarobku na zmianie kursu w czasie). Każda zainwestowana złotówka ma generować jak największy zysk z różnej formie. Takie podejście tworzy mi też bufor bezpieczeństwa na czas gorszej koniunktury.

3 Powody Dla Ktorych Spolki Dywidendowe Sa Lepsze

Wzrost, czy wartość?

Nie jest to tylko nasza opinia, bo w internecie znajdziesz sporo publikacji na ten temat z różnych punktów widzenia, ale tam, gdzie pojawiają się już zachowania stadne i moda, zazwyczaj jest to moment schyłkowej fazy zarabiania. Jak pewnie się domyślasz, chcę w tym artykule napisać trochę o inwestowaniu w wartość i inwestowaniu we wzrost. Każde podejście ma swoich zwolenników i przeciwników.

Patrząc jednak na sukces i majątek Warrena Buffeta, osobiście skłaniam się do inwestowania w wartość w długim terminie. Takie działanie wymaga wypracowania w sobie pewnych szczególnych cech, których niestety brakuje większości inwestorów. Są to cierpliwość, konsekwencja, zrozumienie mechanizmów rynkowych, posiadanie długoterminowego planu inwestycyjnego i umiejętność pójścia pod prąd, wbrew giełdowej modzie. Tak robimy w PPCG Stock i jeśli chcesz o tym poczytać, zapisz się na bezpłatny newsletter i odbierz prezent w postaci e-booka, w którym zdradzamy jeden z naszych sekretów inwestycyjnych.

Wartość kontra wzrost

Od 2009 roku spółki wzrostowe (znów przykład CD Projekt na GPW) deklasowały spółki wartościowe. Nie tylko u nas, ale też na innych giełdach (USA, Niemcy). Coraz częściej pojawiają się głosy i publikacje, które chcą udowodnić, że inwestowanie w wartość to przeszłość i teraz trzeba inwestować w spółki wzrostowe, te z potencjałem na przyszłość. Młodzi inwestorzy, którzy po 2009 roku weszli na giełdę, widzą sytuację, w której spółki technologiczne (m. in. gaming) bardzo mocno zyskują, a spółki wartościowe zwykle wloką się na końcu wyścigu. Na tej podstawie wyrabiają sobie opinię o tym, jak się teraz zarabia na giełdzie.

Media cały czas euforycznie piszą o takich spółkach jak Apple, Amazon, Microsoft, a u nas o CD Projekt, Vivid, Bloober i 11Bit. W zasadzie większość inwestorów na GPW ma w portfelu choć trochę akcji CDR lub innej spółki z tego sektora. Spółek wzrostowych u nas jest więcej (np. LVC), ale łączy je jedno. Są modne i coraz więcej inwestorów ma w portfelu ich akcje. A tam, gdzie jest modnie i głośno, tam kurczy się potencjał zysku. Ludzie kupują te akcje, zupełnie nie przejmując się skalą przewartościowania, zadłużeniem, brakiem dywidendy. Skoro wszyscy to mają w portfelu, to ja nie będę gorszy. Też muszę mieć, bo wyjdę na frajera, co się nie zna na inwestowaniu.

Problem jest taki, że Ci, którzy zaczęli inwestować po 2009 roku, nie przeżyli jeszcze bessy. Takiej prawdziwiej, jak ta z 2007-2009 i wcześniejsza, gdy pękła bańka internetowa. Nie mają doświadczenia na własnym portfelu, które spółki zachowały się lepiej, a które znacznie gorzej od średniej giełdowej. Znają tylko rzeczywistość, jaką wykreowały banki centralne dodrukiem euro i dolara, czyli czas, gdy na fali są spółki wzrostowe i nowe technologie. Do kompletu mamy powszechną modę na FX, gdzie media pokazują np. Rafała Zaorskiego, który zrobił kilka spektakularnych transakcji na FX i wszyscy chcą być tacy jak on. Zarobić kilka milionów zł jedną transakcją. Ale Rafał Zaorski jest jeden i naśladujący go traderzy nie są w stanie powielić jego sukcesu, nawet kopiując transakcje. Mimo to mnóstwo inwestorów próbuje, bo jest moda na FX, a w sieci można zobaczyć pełno filmów o tym, jak to z tradingu na Forex można sobie kupić Lamborghini/Ferrari, dom z basenem na wybrzeżu Tajlandii i spekulować z hamaka godzinę dziennie, by to bez problemu utrzymać. Jednak tam, gdzie jest moda, zarabiają nieliczni, a reszta po prostu się na ich zyski zrzuca z własnych kieszeni :).

Mamy więc teraz czas spółek wzrostowych i modę na takie spółki. Jest to więc moment, gdy inteligentny inwestor długoterminowy nie powinien w takie spółki inwestować. A jeśli ma je w portfelu dłuższy okres, to powinien moim zdaniem zacząć proces realizacji zysków. Przyjemniej sprzedaje się akcje po coraz wyższej cenie, a nie po coraz niższej. Co będzie jednak z takim spółkami, gdy przyjdzie bessa i nie będzie amortyzacji w postaci np. dywidendy. U nas nie mam potrzebnych narzędzi, by to zilustrować, ale możemy posłużyć się rynkiem amerykańskim i założyć, że zależności na GPW są podobne.

W USA mamy ETF na spółki wzrostowe i wartościowe. Funkcjonują mniej więcej 20 lat i jest to już perspektywa na tyle długa, by odpowiedzieć na pytanie, co jest lepsze dla inwestora długoterminowego.

ETF spółki wzrostowe kontra wartościowe

Wykres w interwale miesięcznym mówi w zasadzie sam za siebie. ETF IWD (spółki wartościowe) pokonuje w perspektywie ostatnich 20 lat spółki wzrostowe.

Jeśli wejdziemy w statystyki głębiej, czego nie będę teraz robił, to mamy kolejne dowody na przewagę inwestowania w wartość:

1. W USA okres 2000-2009 nazywany jest straconą dekadą. W tym czasie spółki wzrostowe były pod kreską, indeks SP500 radził sobie nieco lepiej, a przy uwzględnieniu bessy w tym okresie spółki wartościowe zanotowały zysk (IWD +12,7%),

2. Od 1926 roku do 2020 roku inwestowanie w wartość też pobiło inwestowanie w spółki wzrostowej (13% do ok. 9%). Różnica może niewielka w skali roku, ale na przestrzeni dekad zauważalna w portfelu (pod warunkiem, że nie bawisz się w spekulację, co znów teraz jest bardzo modne, a czego unikamy w PPCG Stock).

Podsumowanie

Z czego wynika fakt, że inwestorzy zapomnieli o inwestowaniu w wartość i dochód pasywny? Jest moim więcej niż jedna przyczyna. Przede wszystkim powszechny dodruk walut przez banki centralne. To spowodowało nadwyżkę pieniądza w obiegu i transfer tych kapitałów do najbardziej ryzykownych aktywów. Wielu inwestorów wierzy już w wieczną hossę i w to, że banki centralne zawsze pomogą.

Na spółki wzrostowe jest moda, ale moda się cyklicznie zmienia. To klasyka nigdy nie wychodzi z mody i nie mam tu na myśli tylko klasycznych brązowych oksfordów, garnituru, małej czarnej, kapelusza i dobrych manier. Klasyczne sektory gospodarki i spółki wartościowe są teraz niemodne, ale to się zmieni. Skoro nikt się nimi nie interesuje, to bądź niemal pewny, że tam właśnie tworzą się teraz najlepsze okazje inwestycyjne na przyszłość. Jeśli je dostrzeżesz, zanim staną się znów modne i zadziałasz z wyprzedzeniem, wygrasz ten bieg po zysk.

Trudno polemizować z twardymi danymi. Spółka PCR z branży chemicznej, którą całkiem niedawno kupiliśmy do portfela dywidendowego, od 2020 roku radziła sobie znacznie lepiej od szerokiego WIG (o sWIG80 nie wspominając).

PCR kontra szeroki WIG

W tym czasie wypłacił łącznie 28,44 zł dywidendy (w ujęciu nominalnym), więc obecny kurs spółki to ok. 78,44 zł (50 zł plus wypłacona dywidenda). Inwestowanie w takie spółki ma dla mnie ogromna wartość. Nie muszę się martwić bankiem centralnym, modą i tym, co palnie na Twitterze Trump. Wystarczy kupić, gdy jest tanio i spać spokojnie. Dobry sen zaś dla inwestora jest dzisiaj luksusem, na który stać niewielu. Oczywiście wybór należy do Ciebie, ja jednak od stresu, uszczerbku na zdrowiu i podkrążonych oczu spekulanta wolę spokojny żywot inwestora długoterminowego w stylu Warrena Buffetta.

Jeśli zainteresował Cię temat inwestowania w wartościowe tanie aktywa, zachęcam Cię do zapisania się na kurs Long Term Trading Master. Pokazujemy w nim m. in. naszą autorską metodę kupowania tanich aktywów w oparciu o działanie dużych graczy (Smart Money). Na podstronie z opisem kursu dowiesz się dokładnie, co zawiera i w jakim trybie go prowadzimy. Przeczytasz też o dodatkowych bonusach i może zechcesz sprawdzić, czy takie podejście Ci odpowiada.

Jak zawsze miło mi będzie, jeśli zostawisz swój komentarze lub napiszesz do mnie. Daj znać, w jaki sposób mógłbym poszerzyć Twoją wiedzę z zakresu inwestowani i finansów. Chętnie pomogę :) Tymczasem do kolejnej publikacji i udanego dnia!

Ocena brokerow opcji binarnych 2020:
  • BINARIUM
    BINARIUM

    1 miejsce w rankingu! Najlepszy wybor dla poczatkujacego!
    Bezplatne konto szkoleniowe i demo!
    Bonus za rejestracje!

  • FINMAX
    FINMAX

    Uczciwy i niezawodny broker! Dobre recenzje!

Like this post? Please share to your friends:
Podstawy handlu dla początkujących

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: